Niewielki elektryczny roadster o nazwie Roadster, zbudowany na podwoziu Lotusa, zapoczątkował w pierwszych lata dwudziestego pierwszego wieku działalność amerykańskiego Tesla Motors. Zbudowane właściwie od zera przedsiębiorstwo w ciągu kilkunastu lat stało się największym producentem samochodów elektrycznych na świecie i zrewolucjonizowało sposób, w jaki samochody komunikują się ze swoimi użytkownikami i całym światem.
Tesla Roadster weszła do produkcji w 2008 roku i w ciągu blisko pięciu lat powstała w liczbie prawie 2,5 tysiąca egzemplarzy. Sportowe auto zamknęło pierwszy okres działalności marki, po którym do sprzedaży wprowadzono pierwsze samochody własnej konstrukcji, zaczynając od pięciodrzwiowego Modelu S, po którym pojawiły się crossovery Model X i Model Y oraz mniejszy Model 3. Potrzeba i chęć produkcji kolejnego samochodu o sportowym charakterze zniknęła na kilka lat, choć w międzyczasie udało się zapowiedzieć coś, co mogłoby nosić nazwę Model R.
W listopadzie 2017 roku Tesla pokazała światu prototyp swojej pierwszej ciężarówki, który w przyszłości mógłby zrewolucjonizować transport towarów. Z jego cienia niespodziewanie wyłonił się jeszcze jeden prototyp: czerwone, sportowe coupe ze zdejmowanym szklanym dachem typu targa jako zwiastun drugiej generacji potencjalnie czteroosobowego Roadstera!
Prezentacji prototypu towarzyszyły zapowiedzi oszałamiających osiągów, których źródłem miał być elektryczny układ napędowy w specyfikacji nazwanej żartobliwie Plaid. W jego skład miał wchodzić jeden silnik elektryczny na przedniej osi, dwa silniki elektryczne na tylnej osi oraz pakiet litowo-jonowych baterii o ogromnej pojemności 200 kilowatogodzin (dla porównania: seryjny Model S doczekał się maksymalnie 100 kWh). Zasięg sportowej maszyny miał dochodzić do tysiąca kilometrów. Jej możliwości miały podkreślać elementy aktywne aerodynamicznie: ruchome skrzydło czy duży dyfuzor, pracujący nad efektem przypowierzchniowym. Kolejnym eksperymentem i wyskokiem w przyszłość była kierownica w kształcie wolantu.
A co z tymi osiągami? Fantazja właścicieli Tesli rozbawiła nie tylko zagorzałych miłośników marki: okrągłe 10 tysięcy niutonometrów momentu obrotowego na kołach, od zera do 60 mph w niecałe dwie sekundy, od zera do 100 mph w 4,2 sekundy, ćwierć mili w 8,8 sekundy i prędkość maksymalna ponad 400 kilometrów na godzinę! Kilka miesięcy po głośnej premierze prototypu złożono jeszcze bardziej sensacyjne deklaracje: Roadster w ramach wyposażenia opcjonalnego miałby korzystać z technologii prosto od siostrzanej firmy SpaceX, która skupia się na podboju kosmosu. A konkretniej: Roadster miałby korzystać z silników odrzutowych, które mogłyby katapultować auto od zera do 60 mph w niecałą sekundę przy przeciążeniach dochodzących do 3g! I na tym nie koniec: później pojawiły się pomysły na instalację silników odrzutowych, które miałyby... pozwolić na chwilowe unoszenie się samochodu nad drogą.
Wróćmy na ziemię. Tesla Roadster w chwili prezentacji była przygotowana na pokazowe przejażdżki, ale jednocześnie była daleka od składanych zapowiedzi i gotowości na produkcję. Nie przeszkodziło to w otworzeniu listy rezerwacji i uruchomieniu procesu zbierania pierwszych zaliczek: 50 tysięcy dolarów za wycenioną na 200 tysięcy dolarów wersję bazową i całe 250 tysięcy dolarów za limitowaną do tysiąca sztuk wersję Founders Series. Roadster drugiej generacji według pierwszych optymistycznych zapowiedzi miał wejść do produkcji w 2020 roku. Potem nadszedł rok 2021, 2022, 2023 i kolejne...
We wrześniu 2026 osoby, które prawie dziesięć lat wcześniej wpłaciły zaliczki, otrzymały zaproszenia na - prawdopodobnie - wyczekiwaną od lat premierę Roadstera tuż przed wejściem do produkcji. Cała impreza miała być oczywiście transmitowana na żywo za pośrednictwem Internetu. I właściwie nikt tak naprawdę nie wiedział, czego się spodziewać...
Tekst: Przemysław Rosołowski
Ostatnia aktualizacja: 14.09.2026






























