Surtees, Donahue, Hulme, Redman, Hobbs, Attwood, Bonnier, Piper, Gurney, Hill, Revson, Stewart, Andretti, Usner i Jones. Mistrzowie świata Formuły 1, zwycięzcy setek grand prix, 24-godzinnego Le Mans, 24-godzinnego wyścigu Daytona czy Indianapolis 500. Wszyscy oni w pewnym momencie swojej kariery startowali Lolą T70, która zapisała się na stale w krajobrazie wyścigowych prototypów lat sześćdziesiątych oraz siedemdziesiątych i z powodzeniem przypuszczała ataki na gigantów w samochodach Ferrari, Porsche czy Forda. Gdy przesuniemy kalendarz o pięćdziesiąt lat do przodu okaże się, że... bestia wróciła do produkcji!
Markę Lola pod koniec lat pięćdziesiątych powołał do życia Eric Broadley, którego bolidy kilka lat później weszły do Formuły 1 i wyścigów różnego rodzaju prototypów. Model T70 pojawił się w połowie lat sześćdziesiątych jako alternatywa dla pojazdów wielkich producentów, którą można było połączyć z silnikami Chevroleta, Forda, Aston Martina, Oldsmobile czy Buicka. Jedna z pierwszych ewolucji T70 zdominowała w 1966 roku mistrzostwa Can-Am, a w lutym 1969 roku Lola T70 Mk3B, którą prowadzili Donohue i Parsons wygrała w 24-godzinnym wyścigu Daytona. W sumie wyprodukowano ponad sto egzemplarzy!
Broadley zmarł w wieku osiemdziesięciu ośmiu lat w 2017 roku. Zakłady Lola Cars w oryginalnej formie zbankrutowały w 2012 roku w okresie zajmowania się prototypami kategorii LMP2... oraz chęci kolejnego powrotu do Formuły 1 (projekt z sezonu 1997, w którym firma zmieniła właściciela, zakończył się klapą). Perspektyw na powrót do świetności nie było. W roku 2022 prawa do marki i pozostałości Loli z wielkimi planami na przyszłość wykupił Till Bechtolsheimer, przedsiębiorca i kierowca wyścigowy z USA.
Lola trzeciej dekady dwudziestego pierwszego wieku pod nowym przywództwem i po zastrzyku gotówki nawiązała współpracę z Yamahą i weszła do mistrzostw świata elektrycznej Formuły E. Zapowiedziano jednocześnie prace nad nowymi technologiami i samochodami. Pod koniec marca 2026 roku przedstawiono ich pierwsze efekty: coupe T70S oraz bliźniacze T70S GT... wyglądające niczym oryginał z lat sześćdziesiątych!
T70S GT to pierwszy samochód marki przygotowany fabrycznie do poruszania się po drogach publicznych... po prawie siedemdziesięciu latach od jej powstania! T70S to jego wyścigowy bliźniak z dokumentacją FIA Historic Technical Passport, która uprawni do startów w wyścigach samochodów historycznych. Obie maszyny wyglądają niemal identycznie, ale różnią się układem napędowym, ustawieniami podwozia, wyposażeniem i podejściem do życia w społeczeństwie. Wbrew pozorom i korzeniom łączy je silne poszanowanie środowiska naturalnego, ale o tym za chwilę.
Ponadczasowe linie T70 Mk3B nie wymagały poprawek: niska i szeroka karoseria, nisko węszący nos między dużymi światłami, lusterka boczne zawieszone na przednich nadkolach, unoszone do góry drzwi, wielkie wloty powietrza w tylnych nadkolach i tył przechodzący płynnie w niewielki spoiler w T70S oddają wiernie idee wyznawane przez pierwowzór i tak samo poruszają wyobraźnię. Samochód zaprojektowano na bazie oryginalnej dokumentacji, która została poddana renowacji i zeskanowana do wysokiej rozdzielczości.
Rewolucje przynoszą metody produkcji oraz materiały. Cała karoseria została wykonana w czekającej na opatentowanie technologii Lola Natural Composite System. To patent na połączenie naturalnych włókien roślinnych i bazaltowych z żywicą ze źródeł odnawialnych, jak odpady z przetwórstwa trzciny cukrowej - cała karoseria ma być w stu procentach "naturalna" (wolna od petrochemikaliów). Dodatkowe zalety: większa wytrzymałość i sztywność w porównaniu do paneli z włókien szklanych oraz większa tolerancja na uszkodzenia w porównaniu do paneli z włókien szklanych czy węglowych.
W porównaniu do klasycznych rozwiązań produkcja każdego egzemplarza T70S ma generować o ponad połowę mniej szkodliwego dwutlenku węgla i wymagać nawet o 80% mniej części z takich materiałów, jak stopy magnezu. Kolejna nowość: magnez wykorzystywany do produkcji elementów auta nie jest kopalniany. Pochodzi on z wody morskiej, z której jest odzyskiwany za pomocą elektrolizy zasilanej energią słoneczną. Twórcom T70 o takim czymś się nawet nie śniło.
Coupe złożone jest na lekkim, aluminiowym kadłubie z 2,43-metrowym rozstawem osi. Na cały samochód składa się ponad 1900 różnych elementów. Wszystkie koła zawieszono niezależnie na podwójnych wahaczach z amortyzatorami pozwalającymi na regulację prześwitu. Standardem są tarcze hamulcowe o średnicy 304 milimetrów. W wyścigowym T70S sięgnięto po magnezowe felgi o średnicy piętnastu cali, drogowe GT porusza się na 18-calowych obręczach z oponami Pirelli P Zero. W obu przypadkach do napędu zaprzęgnięto umieszczone centralnie wolnossące V8 z amerykańskim rodowodem.
Drogowe T70S GT napędza 6,2-litrowy motor od Chevroleta, w wersji wyścigowej pracuje silnik 5-litrowy. W obu przypadkach skorzystano ze skrzyni biegów firmy Hewland: na wyścigi 5-stopniowa przekładnia z lat sześćdziesiątych, na publiczne drogi nowy mechanizm o sześciu przełożeniach według specyfikacji Loli. Model GT dysponuje mocą 507 koni mechanicznych, która pojawia się przy 6,6 tysiącach obrotów na minutę. Coupe na sucho waży tylko 890 kilogramów - na jedną tonę przypada prawie 570 koni mechanicznych. Sprint od zera do setki: niecałe trzy sekundy, po niespełna dziewięciu i pół sekundach 200 km/h, prędkość maksymalna: ponad 320 kilometrów na godzinę.
W drogowym T70S GT znajdziemy między innymi lepiej wykończoną i wygłuszoną kabinę, fabryczną klimatyzację oraz niewielką przestrzeń bagażową. Odsłonięte wcześniej elementy kadłuba przykryto Alcantarą, zmieniono pozycję kierowcy i pasażera i zainstalowano zestaw słuchawkowy, który pozwoli cieszyć się muzyką lub rozmową w akompaniamencie widlastej ósemki. GT ma być homologowane do ruchu drogowego zgodnie z brytyjskimi przepisami.
Lola T70S będzie limitowana do zaledwie szesnastu egzemplarzy, do wyboru w wersji wyścigowej lub drogowej. Za ich dostrojenie odpowiadać będzie między innymi Johnny Herbert, fabryczny kierowca testowy, który ma za sobą długą karierę w Formule 1, trzy wygrane grand prix oraz zwycięstwo w 24-godzinnym Le Mans.
Tekst: Przemysław Rosołowski
Ostatnia aktualizacja: 31.03.2026






















