Brytyjska Lola dzięki coupe i spyderom serii T70 zapisała się na stale w krajobrazie wyścigowych prototypów lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku. Marka, za którą stał Eric Broadley, mimo ograniczonego budżetu rywalizowała z powodzeniem z Ferrari, Porsche czy Fordem i zbudowała w sumie ponad sto egzemplarzy wszystkich odmian modelu T70 z silnikami Chevroleta, Forda, Aston Martina, Oldsmobile czy Buicka. Ponad pięćdziesiąt pięć lat po zbudowaniu ostatniej sztuki na rynek wkroczyło wzorowane na oryginalne coupe T70S, a obok niego pierwsza Lola w historii z przeznaczeniem do poruszania się po zwykłych drogach - T70S GT.
Broadley zmarł w 2017 roku w wieku osiemdziesięciu ośmiu lat. Zakłady Lola Cars w oryginalnej formie zbankrutowały w 2012 roku w okresie zajmowania się prototypami kategorii LMP2... oraz chęci kolejnego powrotu do Formuły 1 (projekt z sezonu 1997, w którym Lola zmieniła właściciela, zakończył się klapą). Firmę przejęło wtedy częściowo Multimatic. W roku 2022 prawa do marki i pozostałości Loli z wielkimi planami na przyszłość wykupił Till Bechtolsheimer, przedsiębiorca i kierowca wyścigowy z USA.
Lola trzeciej dekady dwudziestego pierwszego wieku nawiązała współpracę z Yamahą i weszła do mistrzostw świata elektrycznej Formuły E. Jednocześnie zapowiedziano prace nad nowymi technologiami i samochodami. Pod koniec marca 2026 roku przedstawiono ich pierwsze efekty: zupełnie nowe coupe T70S oraz bliźniacze T70S GT... wyglądające niczym oryginał z lat sześćdziesiątych!
Ponadczasowe linie T70 Mk3B, zwycięzcy 24-godzinnego wyścigu na Daytonie w 1969 roku, nie wymagały poprawek: niska i szeroka karoseria, nisko węszący nos między dużymi światłami, lusterka boczne zawieszone na przednich nadkolach, unoszone do góry drzwi, wielkie wloty powietrza w tylnych nadkolach i tył przechodzący płynnie w niewielki spoiler w T70S oddają wiernie idee wyznawane przez pierwowzór i tak samo poruszają wyobraźnię. Nikt nie szedł tu na skróty: samochód zaprojektowano na bazie oryginalnej dokumentacji, która została poddana renowacji i zeskanowana do wysokiej rozdzielczości. Stworzono również trójwymiarowe skany kilku egzemplarzy oryginalnego coupe T70 Mk3B.
Rewolucje przynoszą wdrożone metody produkcji oraz materiały. Coupe złożone jest na lekkim, aluminiowym kadłubie z zawieszeniem z ręczną regulacją prześwitu i osią napędową zgodnymi z latami sześćdziesiątymi. Na obu osiach zainstalowano 304-milimetrowe tarcze hamulcowe. Cała karoseria została wykonana w czekającej na opatentowanie technologii Lola Natural Composite System. Chodzi tu o połączenie naturalnych włókien roślinnych i bazaltowych z żywicą ze źródeł odnawialnych, jak odpady z przetwórstwa trzciny cukrowej - cała karoseria ma być w stu procentach "naturalna" (wolna od petrochemikaliów). Dodatkowe zalety: większa wytrzymałość i sztywność w porównaniu do paneli z włókien szklanych oraz większa tolerancja na uszkodzenia w porównaniu do paneli z włókien szklanych czy węglowych. To dopiero pierwszy samochód wykorzystujący LNCS - cały proces jest stale udoskonalany.
W porównaniu do klasycznych rozwiązań produkcja każdego egzemplarza T70S ma generować o ponad połowę mniej szkodliwego dwutlenku węgla i wymagać nawet o 80% mniej części z takich materiałów, jak stopy magnezu. Tu kolejna nowość: magnez wykorzystywany do produkcji auta nie jest kopalniany. Pochodzi on z wody morskiej, z której jest odzyskiwany za pomocą elektrolizy zasilanej energią słoneczną. Na cały samochód składa się ponad 1900 różnych elementów. Wszystkie magnezowe części ważą w sumie ponad sto kilogramów. W ramach zwiększenia bezpieczeństwa wzmociono między innymi klatkę bezpieczeństwa oraz mocowanie pasów bezpieczeństwa.
Lola T70S będzie legitymowała się dokumentacją FIA Historic Technical Passport, która uprawni do startów w wyścigach samochodów historycznych - Lola T70 może być dumna. Samochód według oryginalnego przepisu na najbardziej udaną wariację T70 napędzany będzie umieszczonym centralnie, wolnossącym V8 od Chevroleta o pojemności pięciu litrów i mocy blisko 540 koni mechanicznych. Motor połączono z 5-stopniowym manualem Hewland LG 600, z którego za młodości korzystały prototypy serii Can-Am czy bolidy Formuły 5000. Na sucho coupe waży zaledwie 860 kilogramów. Na jedną tonę przypada ponad 620 koni mechanicznych! Sprint od zera do setki: tylko dwie i pół sekundy, po niespełna dziewięciu sekundach 200 km/h, prędkość maksymalna: prawie 330 kilometrów na godzinę.
Fabrycznym kierowcą testowym Loli został Johnny Herbert, emerytowany brytyjski kierowca wyścigowy. Herberta specjalnie przedstawiać nie trzeba: 160 startów w Formule 1 między innymi w Lotusach i Benettonach, trzy wygrane grand prix, wygrana w 24-godzinnym Le Mans za kierownicą słynnej Mazdy 787B z silnikiem Wankla, wygrana w 12-godzinnym Sebring oraz Petit Le Mans za kierownicą Audi i mistrzostwo w Le Mans Endurance Series. "Włosy stają dęba, gdy słyszysz ryk silnika V8 pracującego tuż za plecami. To coś, co zawsze wywołuje ogromne emocje. Jeździe na granicy przyczepności towarzyszy duża pewność siebie i piękne uczucie pełnego porozumienia z samochodem."
Jazdy Lolą T70S doświadczyć będą mogli tylko wybrańcy. Produkcja zaplanowana została na zaledwie szesnaście egzemplarzy do wyboru w wersji wyścigowej lub drogowej, T70S GT. Lola będzie tym samym oferowała fabryczne auto drogowe po raz pierwszy w swojej historii. Do GT z brytyjską homologacją trafi między innymi 6,2-litrowe V8 o mocy w granicach 505 koni mechanicznych, 6-stopniowa skrzynia biegów, przestrojone zawieszenie, klimatyzacja i inne cywilizowane rozwiązania.
Tekst: Przemysław Rosołowski
Ostatnia aktualizacja: 31.03.2026




























