
6 godzin Barcelona - Pogoda dla mistrzów
Długodystansowe mistrzostwa świata po raz pierwszy w swojej kilkunastoletniej historii ścigały się w tym tygodniu na Circuit de Barcelona-Catalunya w Hiszpanii. Dla wielu z ponad stu kierowców ze stawki World Endurance Championship był to pierwszy wyścig w tym miejscu w karierze! Na niedzielę spodziewane były trudne warunki i kilkugodzinne okienko na ulewne deszcze.
World Endurance Championship, zapoczątkowane w 2012 roku, na 4,66-kilometrowym Circuit de Barcelona-Catalunya w gminie Montmelo w Hiszpanii do tej pory jeszcze się nie ścigało. Ale tor nie był WEC zupełnie obcy: w sezonie 2019-2020 to właśnie tutaj odbywały się oficjalne przedsezonowe testy. Tegoroczny sześciogodzinny wyścig pojawił się w kalendarzu mistrzostw świata po wykreśleniu dwóch rund na Bliskim Wschodzie (Bahrajn i Katar). Dla wielu kierowców było to zupełnie nowe doświadczenie. Dla niektórych weekend przyniósł podwójne wyzwanie i udział również w sobotnim finale GT World Challenge Europe na odległym o około 1300 kilometrów torze Algarve International Circuit w Portimao w Portugalii (w wyścigu tym gościnnie startował niejaki Max Verstappen). Do siódmej tegorocznej rundy WEC z ośmiu przystąpiło siedemnaście zespołów w grupie Hypercar, osiemnaście w grupie LMGT3 i stu jeden kierowców (formacje prototypów Alpine i Aston Martina składały się z dwóch, a nie trzech osób).
Przed wizytą w Hiszpanii doszło do kilku rozstrzygnięć w temacie przyszłorocznego sezonu i końcówki sezonu 2026. Po miesiącach nieoficjalnych doniesień okazało się, że program wyścigowy Alpine A424, którego zakończenie ogłoszono kilka miesięcy temu, nie zostanie przejęty przez żadną chińską markę (powodów miałoby być kilka, w tym wycena zaproponowana przez Francuzów). Takim manewrem miało być zainteresowane Geely, które ostatecznie nie podjęło ryzyka. Do zespołu Cadillaca na dwa ostatnie wyścigi wrócił Alex Lynn, który nie startował od początku roku z powodów zdrowotnych i który w przyszłym roku przesiądzie się do zupełnie nowego Hypercara produkcji McLarena. Za kierownicą Peugeota zadebiutował Alex Quinn, który został zakontraktowany na sezon 2027 i który od kilku lat startował w kategorii LMP2. W zespole Toyoty historię pisał Sebastien Buemi: wyścig w Hiszpanii był jego setnym wyścigiem w World Endurance Championship!
W pierwszych treningach w Hiszpanii najszybsze było Ferrari #83, które jako jedyne występuje jako prywatny zespół Hypercar. Drugi uplasował się jeden z Aston Martinów, za którym znalazły się dwa fabryczne Ferrari 499P. Grupę LMGT3 otwierały dwa Ferrari w barwach Vista AF Corse. W drugiej sesji treningowej najszybszy był Aston Martin #009 przed Genesisem #17 oraz Ferrari #83. W grupie LMGT3 najszybszy był jeden z McLarenów zespołu Garage 59. W sobotę skorzystano z pustego toru: po raz pierwszy treningi Hypercar oraz LMGT3 przeprowadzono w dwóch osobnych sesjach, a nie w jednej wspólnej. Na spowitym gęstą mgłą torze najszybsze było Ferrari #50, za którym uplasował się Genesis #19 oraz Cadillac #38. W niższej klasie tabelę otwierało Ferrari zespołu Vista AF Corse przed maszynami marek Mercedes-AMG oraz Lexus.
W sobotnich kwalifikacjach do niedzielnego wyścigu do sesji Hyperpole nie przedostały się prototypy Peugeota, BMW oraz Aston Martina i niespodziewanie Ferrari #51. Pierwsza dwunastka zmieściła się w przedziale niespełna jednej sekundy. Historyczne pole position zdobył zespół Genesis Magma Racing! Maszynę numer #17 poprowadził Mathys Jaubert z Francji, który w marcu świętował swoje dwudzieste pierwsze urodzony. Jaubert został nie tylko najmłodszym zdobywcą pole position w klasyfikacji generalnej w historii WEC, ale również pierwszym zdobywcą pole position jako kierowca z licencją Silver. Załogę Genesisa #17 tworzyli również 44-letni Lotterer i 33-letni Derani. Drugie pole startowe zdobyła załoga Toyoty #8 w składzie Buemi, Hatley i Hirakawa, a trzecie drugi Genesis GMR-001 Hypercar w składzie Jaminet, Chatin i Juncadella. Kolejne miejsce startowa wśród Hypercarów zdobyły załogi: Alpine #35, Cadillac #12, Ferrari #83, Alpine #36, Ferrari #50, Toyota #7 oraz Cadillac #38.
W stawce dziewięciu producentów w grupie LMGT3 do sesji Hyperpole nie awansowały tylko samochody marki Aston Martin, a jedynymi markami z dwoma samochodami w pierwszej dziesiątce zostały marki amerykańskie, Chevrolet i Ford. Po pole position sięgnął zespół Garage 59 z McLarenem #10 w składzie Au, Fleming i Kirchhofer (Fleming w tym samym czasie brał udział w 3-godzinnym wyścigu pucharu GT World Challenge Europe dla samochodów GT3 w Portimao). Drugie miejsce zajął zespół The Bend Manthey z Porsche #92 w składzie oraz Shahin, Pera i Lietz, a trzecie Vista AF Corse z Ferrari #21 w składzie Heriau, Mann i Rovera. Pierwszą dziesiątkę gridu LMGT3 uzupełniły załogi: Corvette #33 w barwach TF Sport liderów klasyfikacji generalnej mistrzostw świata, Mercedes-AMG #61 w barwach Iron Lynx, BMW #32 w barwach Team WRT, Lexus #87 w barwach Akkodis ASP Team, oba Fordy w barwach Proton Competition oraz Corvette #34 firmowane przez Racing Team Turkey by TF.
Zgodnie z prognozami w niedzielę padał deszcz, który ustąpił jakieś pół godziny przed startem wyścigu (godzina dwunasta czasu polskiego). Wilgotny tor zaprosił wszystkich do użycia ogumienia deszczowego. Wyścig rozpoczął się od drugiego, dodatkowego okrążenia za samochodem bezpieczeństwa. W jego trakcie w poślizg wpadło Ferrari #54 niższej klasy, które na chwilę zatrzymało się na krawędzi toru. Do pierwszego zakrętu bok w bok weszły dwa prototypy Genesisa, za nimi zostało obrócone Alpine #35. W grupie LMGT3 został obrócony jeden z Fordów, a w żwirze wylądował Lexus #78. Genesis #19 cieszył się prowadzeniem tylko przez kilka zakrętów, po których wypadł z toru i spadł poza pierwszą dziesiątkę. Na prowadzeniu znalazła się Toyota TR010 Hybrid #8 przed Ferrari #83 i Genesisem #17. Już po kilku minutach sytuacje na torze musiał uspokoić wirtualny samochód bezpieczeństwa.
Po VSC na tor, zgodnie z przepisami, wyjechał samochód bezpieczeństwa, a kilka okrążeń pod żółtymi flagami pozwoliło na wykonanie kilku taktycznych pit stopów. Tuż po wznowieniu ścigania doszło do zmiany prowadzenia w grupie LMGT3: na miejsce trzecie spadł McLaren #10, przed którym znalazło się Corvette #33 oraz Porsche #92. Niedługo później zaczęły się pierwsze dublowania. Toyota #8, która jechała na prowadzeniu, dostała karę dodatkowych pięciu sekund postoju za naruszenie procedury startu wyścigu. Genesis #19 miał cały czas problemy z utrzymaniem się w granicach toru, spadł na ostatnie miejsce w klasie. Cadillac #12 za obrócenie Alpine na pierwszym zakręcie otrzymał karę dodatkowych 10 sekund postoju. Mija pierwsze pół godziny rywalizacji, żółte flagi, VSC: pod barierkami w żwirze zaparkował Aston Martin Valkyrie AMR-LMH #007 (po wyciągnięciu zespół wrócił do wyścigu ze startą prawie dwóch okrążeń).
W trakcie kolejnego przestoju na sile przybierały opady deszczu, których utrzymanie się na stałym poziomie było prognozowane na kolejne półtorej godziny. Pod żółtymi flagami zatrzymywali się prawie wszyscy... oprócz walczącego o tytuły mistrzowskie BMW M Hybrid V8 #20, które po starcie z miejsca trzynastego znalazło się na miejscu drugim... i po wznowieniu ścigania zobaczyło ostrzeżenie za zbyt niskie ciśnienie ogumienia, po którym od razu udało się na pit stop. Czołówka: Toyota #8 przed Ferrari #50 i Toyotą #7. Peugeot #94 na miejscu jedenastym dorobił się kary przejazdu przez aleję serwisową za przewinienie pod VSC. Drugi Peugeot po wyprzedzeniu Cadillaca awansował na miejsce siódme. W ostatnich minutach pierwszej godziny wyścigu na miejsce drugie awansowała Toyota #7. Oba samochody marki Genesis, w tym #17 z małymi uszkodzeniami tylnej części karoserii i problemami z kontrolą trakcji, były w tym momencie poza pierwszą dziesiątą.
Na początku drugiej godziny o miejsce drugie walczyło Ferarri #51 oraz Peugeot 9X8 #93, który na mokrym torze miał chyba najlepsze tempo względem rywali w tym roku. Genesis #19 przebił się z powrotem do pierwszej dziesiątki. W grupie LMGT3 po kontakcie z rywalami uszkodzeń nabawiło się Porsche #91, które musiało być ściągnięte do garażu. Tor miejscami został zaśmiecony przez różne odłamki i elementy wystroju: FCY na sprzątanie. Kilka minut później: po uderzeniu przez rywala obrócił się Cadillac #38. Toyoty na prowadzeniu, między którymi utrzymywała się różnica około trzech sekund, cały czas powiększały przewagę: w pierwszej połowie drugiej godziny strata Ferrari #50 do lidera przekroczyła już dwadzieścia sekund. BMW #20 za nieregulaminowe ciśnienie ogumienia zarobiło karę doliczenia dodatkowych 20 sekund do następnego postoju. Grupę LMGT3 otwierało Porsche #92 przed dwoma Chevroletami Corvette zespołu TF Sport, który mógł w tym wyścigu przypieczętować tytuły mistrzowskie.
Kolejne kary za przewinienia pod FCY: przejazd przez aleję serwisową dla Genesia #17 oraz McLarena #10, który startował z pole position w grupie LMGT3. W drugiej połowie drugiej godziny wyścigu w garażach pojawiły się w gotowości pierwsze slicki, ale podjęcie decyzji było cały czas bardzo trudne. BMW #15 za przetrącenie Cadillaca zarobiło karę 10 sekund dodatkowego postoju. Pod presją znalazło się Ferrari #83 na miejscu czwartym, do którego całą grupą dojechały Cadillac #12, Alpine #36, Ferrari #51 oraz Peugeot #93! Przed żółte Ferrari awansował Cadillac V-Series.R, reszta walczyła między sobą. Pod koniec drugiej godziny na slicki zaczęły przesiadać się pierwsze zespoły w grupie LMGT3. Ogumienia deszczowego wśród Hypercarów jako pierwsze pozbyło się Ferrari #51 (soft na trzech kołach, medium na lewy tył), w którego ślady poszli wkrótce inni. Na oponach deszczowych została Toyota #8, slicki przywdziała Toyota #7. Na prowadzeniu chwilowo znalazł się Peugeot #93.
Trzecia godzina wyścigu rozpoczynała się od dwóch prototypów Toyoty na prowadzeniu, daleko za którymi podążały dwa samochody Ferrari. W niższej klasie bez zmian: pierwsze Porsche #92, gonią za nim amerykańskie maszyny Chevroleta i Forda. Żółte flagi: kolejne sprzątanie toru, tym razem rozpadły się uszczelki między krawężnikami i betonowym poboczem. Zielone flagi: Ferrari #51 po problemach ze zwolnieniem blokady prędkości natychmiast straciło pozycje na rzecz Cadillaca #12 oraz Alpine #36. Kilka minut później Ferrari #51 było już ósme, zostało wyprzedzone przez Ferrari #83 oraz Aston Martina #009. Ogumienie na przedniej osi Ferrari #51 miało już dość: maszyna prowadzona przez Calado, który kilkanaście minut wcześniej był czwarty, spadła wkrótce na odległe miejsce trzynaste. Zmiana ogumienia i kierowcy nie poprawiły pozycji prototypu z Maranello. Stawkę Hypercarów za pechowym Ferrari zamykał Aston Martin oraz Genesis.
Pod koniec trzeciej godziny w grupie LMGT3 doszło do kontaktu między Fordem i McLarenem, co dla tego drugiego zakończyło się uszkodzeniem ogumienia. W trakcie kolejnej fazy postojów w statystykach wśród liderów ponownie pojawił się Peugeot, który po wyschnięciu toru wrócił na właściwe sobie miejsca poza pierwszą dziesiątką. Na początku czwartej godziny wszystko wróciło do normy: na prowadzeniu dwie Toyoty daleko przed dwoma Ferrari, za nimi Alpine, BMW oraz dwa samochody Cadillaca. Do tego ostatniego z myślą o WEC ma podobno przymierzać się zespół Penske Racing, który do końca ubiegłego roku występował jako fabryczny zespół Porsche. Żółte flagi w drugiej połowie trzeciej godziny, a po chwili VSC: poza torem w tym samym miejscu po zahaczeniu o skrywający jeszcze dużo wody krawężnik wylądowały trzy samochody, w tym Aston Martin #27 grupy LMGT3, który utknął w żwirowym poboczu. Brytyjska maszyna utrzymywała do tej pory ekipę Heart Of Racing na drugim miejscu klasyfikacji generalnej zespołów.
Pod żółtymi flagami wypadało zjechać na wcześniejsze postoje, z czego jako pierwsza w topowej klasie skorzystała Toyota #7. Aston Martin #27 wrócił do wyścigu ze stratą całego okrążenia na przedostatnim miejscu. Za samochodem bezpieczeństwa poza torem zatrzymał się Aston Martin #007, który dopiero co był na pit stopie. W maszynie wysiadł układ napędowy i cała komunikacja. Valkyrie zostało odholowane w bezpieczne miejsce, odpadło z wyścigu. W przedostatniej godzinie wyścigu spodziewane były lekkie opady deszczu. Na początku piątej godziny wyścigu doszło do starć w grupie LMGT3, w której przyznano kilka kar. Na szczycie dwa prototypy Toyoty dzieliła tylko niespełna jedna sekunda. Do pierwszej dziesiątki wrócił Genesis #19, który gonił za Aston Martinem #009. Poza pierwszą dziesiątką plasowały się między innymi oba Peugeoty oraz Ferrari #51.
W grupie LMGT3 pewnie prowadziło Porsche #92 przed kolorowym BMW ekipy WRT, która na każdy wyścig w tym roku przywdziewa różne barwy nawiązujące do historii wyścigowych BMW, McLarenem i Corvette. Wśród prototypów na polecenia zespołów miejscami wymieniali się kierowcy Peugeota, Genesisa i Cadillaca. Do Ferrari #51 dobierał się Genesis #19, oba zespoły były bez większych szans na punkty. Na miejscu piątym plasowało się BMW #15, które trzymało za sobą Cadillaca #38 i było na granicy kary za przekraczanie limitów toru. W końcówce przedostatniej godziny zaczął kropić deszcz, ale większe opady nie były już w czasie wyścigu spodziewane. Na początku ostatniej godziny po pięciu postojach między dwoma prototypami Toyoty i dwoma Ferrari znalazło się Alpine #36, które tymczasowo zajmowało ostatni stopień podium. Toyota #8 miała ponad cztery sekundy przewagi nad Toyotą #7. Najbliższe Ferrari traciło do lidera prawie piętnaście sekund.
Genesis #17 po starcie z sensacyjnego pole position nie miał cały czas szczęścia: kara przejazdu przez aleję serwisową za przewinienie za samochodem bezpieczeństwa i ostatnie, szesnaste miejsce w klasie. Na prowadzeniu na kilka okrążeń został Cadillac #38, który miał późniejszy pit stop. Oznaczało to, że Toyota #8 musiała wyprzedzić go na torze, do czego doszło na pół godziny przed końcem wyścigu. Kilka minut później: kolejne krótkie FCY na sprzątanie toru. Pod żółtymi flagami musiało zatrzymać się Ferrari #51, któremu kończyło się już paliwo. W takich warunkach przepisy pozwalają tylko na kilka sekund awaryjnego tankowania, po którym musi nastąpić właściwy pit stop. Włoska maszyna była w Hiszpanii bezradna, spadła ostatecznie na przedostatnie miejsce w klasie. Cadillac #38 po ostatnim postoju znalazł się między dwoma pozostałymi Ferrari, niedaleko przed Ferrari #83 prowadzonym przez Kubicę.
W samej końcówce spodziewany był powrót małych opadów deszczu. Kilkanaście minut do końca: Ferrari #51 zjeżdża do mechaników już po raz dziewiąty, prawdopodobnie obluzowane było jedno z kół. W grupie LMGT3 rozstrzyga się długa walka o miejsce trzecie: McLaren #10 awansuje przed BMW #69. Kolejny nieplanowany pit stop w grupie prototypów: siódmy postój Alpine #36. Na ostatnich okrążeniach Ferrari #83 miało niecałą sekundę starty do Cadillaca #38, ale po kontakcie z samochodem niższej klasy znalazło się na stoliku grona sędziowskiego. W samej końcówce niecała sekunda dzieliła również dwa hybrydowe prototypy Toyoty. Na ostatnim okrążeniu skończyło się paliwo w Fordzie #77, który przez długi czas walczył o miejsce na podium grupy LMGT3. Samochód nie dojechał do mety i nie został sklasyfikowany.
Pierwszy 6-godzinny wyścig WEC na Circuit de Barcelona-Catalunya zakończył się po 198 okrążeniach podwójną wygraną Toyoty, która przypieczętowała tytuł mistrzowski wśród konstruktorów. W wyścigu zwyciężyła załoga Toyoty #8 w składzie Sebastien Buemi, Ryo Hirakawa i Brendon Hartley, która na prowadzeniu spędziła aż 186 okrążeń. Była to już trzecia wygrana zespołu w klasie. Miejsce drugie ze stratą 0,583 sekundy zajął zespół Toyoty #7 w składzie de Vries, Kobayashi i Conway (Conway ogłosił na początku tego miesiąca zakończenie kariery z końcem sezonu 2026). Podium zamknęła załoga Ferrari #50 w składzie Fuoco, Nielsen i Molina ze stratą ponad 39 sekund do zwycięzców. Kolejne miejsca w pierwszej dziesiątce zajęły zespoły: Cadillac #38, Ferrari #83, Cadillac #12, BMW #15, Alpine #36, Aston Martin #009 oraz Alpine #35. Genesis znalazł się na miejscach jedenastym i szesnastym. Poza punktami znalazły się oba Peugeoty. Ferrari #51 było dopiero piętnaste.
W grupie LMGT3 po raz pierwszy wygrała tym roku załoga Porsche #92 zespołu The Bend Manthey w składzie Yasser Shahin, Riccardo Pera i Richard Lietz, w której zasięgu są teoretycznie puchary dla kierowców i drużyn. Po 183 okrążeniach na drugim miejscu ze stratą 4,75 sekundy wyścig ukończył McLaren #10 zespołu Garage 59 w składzie Au, Fleming i Kirchhofer. Trzecie ze stratą kolejnych 10,9 sekund zameldowało się BMW #69 od Team WRT ze składem McIntosh, Thompson i Harper. Pierwszą dziesiątkę w klasie zamknęły za nimi: Ferrari #21 od Vista AF Corse, Mercedes-AMG #61 od Iron Lynx, Corvette #33 od prowadzącego w klasyfikacjach generalnych TF Sport, Ford #88 od Proton Competition, Mercedes-AMG #79 od Iron Lynx oraz Aston Martin #23 od Heart of Racing Team. Obok Forda #77 linii mety nie osiągnął jeszcze tylko Aston Martin #007.
Do końca czternastego sezonu World Endurance Championship i szóstego sezonu pod rządami Hypercarów został jeszcze tylko jeden wyścig. To sześć godzin na Autodromo Nazionale di Monza we Włoszech w dniu ósmym listopada, w którym spodziewane są temperatury około dziesięciu stopni Celsjusza. Tytuł mistrzów świata wśród kierowców jest w zasięgu obu zespołów Toyoty: Hartley, Hirakawa i Buemi prowadzą z dużą przewagą 17 punktów. W grupie LMGT3 od dawna samotnie prowadzi Jonny Edgar z Corvette #33, który ma cztery punkty przewagi nad Catsburgiem z tego samego zespołu i 18 punktów przewagi nad załogą Porsche #92. W listopadzie z mistrzostwami świata pożegna się Alpine, które zwolni miejsce dla zupełnie nowych Hypercarów od Forda oraz McLarena.
Tekst: AutoGEN.pl. Źródło/zdjęcia: fiawec.com, Toyota, Genesis, Manthey, WRT. 6 godzin Barcelona na forumToyota TR010 Hybrid na forumFerrari 499P na forumPorsche 911 GT3 R na forumSubskrybuj kanał RSS aktualnościSkomentuj na forum


















