
6 godzin Fuji - Czynnik sprawczy
Długodystansowe mistrzostwa świata zatrzymały się w minionym tygodniu w Japonii u podnóża świętej góry Fuji, która od kilkunastu lat figuruje na liście światowego dziedzictwa UNESCO jako miejsce pielgrzymek i źródło inspiracji. Od początków FIA WEC w 6-godzinnym wyścigu na Fuji Speedway dominowała Toyota, której ostatnim razem udało się wygrać tu w sezonie 2023.
Rok temu na Fuji Speedway, które należy do Toyoty, wygrało niespodziewanie Alpine, które wykorzystało okoliczności i rozegrało wyścig strategicznie. Z końcem sezonu 2026 francuski zespół pożegna się z mistrzostwami świata - marka zamyka swój program Hypercar, który miałby być lada dzień przejęty przez chińskie Geely (oficjalnego potwierdzenia jeszcze nie było). Na kilka dni przed wyścigiem oba zespoły Alpine skurczyły się do dwóch kierowców. Marka podziękowała da Coście i Makowieckiemu, których nie zobaczymy już w tym sezonie. To również reakcja na zmiany w kalendarzu World Endurance Championship, który zakończy się na dwóch 6-godzinnych wyścigach w Europie w miejscu 10-godzinnego Kataru oraz 8-godzinnego Bahrajnu, co zmieniło również pulę punktów do zdobycia. Na dwóch kierowcach polegały również zespoły Aston Martina Valkyrie AMR-LMH oraz jeden z prototypów Cadillaca.
Tegoroczna prognoza na Fuji gwarantowała opady deszczu, ale niekoniecznie w trakcie samego wyścigu. Pierwsze dwie sesje treningowe przebiegły na suchym torze. Wśród Hypercarów najszybsze były zespoły Toyoty oraz Alpine, a w czołówce pokazał się również Cadillac, Ferrari i Aston Martin. Wśród LMGT3 najlepiej zadomowiły się McLareny oraz Ford. Podczas trzeciej sesji treningowej padał deszcz, a znad toru, którego temperatura spadła o kilkanaście stopni, nie ustępowały ciężkie chmury. Poprzedziło ją klasyczne już "safari": torowa wycieczka turystów i kibiców w autokarach między wyścigowymi bestiami, które miejscami miały problemy z utrzymaniem się na mokrej nawierzchni. Ostatnia sesja treningowa zakończyła się po kilku wpadkach na dominacji Alpine A424 przed dwoma prototypami Aston Martina. Pierwszą trójkę LMGT3 utworzyły załogi w samochodach Chevroleta, BMW oraz Forda.
Warunki na ponad 4,5-kilometrowym torze podczas startu kwalifikacji były jeszcze trudniejsze i nic nie zapowiadało na poprawę przyczepności i widoczności. Na tor tylko na kilka minut wyjechały samochody LMGT3, z których nie wszystkie wróciły do boxów w jednym kawałku. Sesja zakończyła się od razu na czerwonych flagach, anulowano całe kwalifikacje i o kolejności na starcie zadecydowały wyniki treningów. Pierwsze pole startowe wśród Hypercarów wpadło w ręce zespołu Alpine #36 w składzie Gounon i Martins obok Alpine #35. Kolejne miejsca zajęły załogi: Genesis #19, Aston Martin #007 po karze cofnięcia o dwa miejsca, Genesis #17, Aston Martin #009, Cadillac #38, Toyota #8, Peugeot 9X8 #93 oraz Cadillac #12. Poza pierwszą dziesiątką znalazły się wszystkie trzy Ferrari. Stawkę LMGT3 otwierał Ford #77 zespołu Proton Competition w składzie Powell, Tuck i Priaulx przed Mercedesem-AMG #79 i Lexusem #78.
W niedzielę przed wyścigiem tor był wilgotny po wcześniejszych opadach, ale nie było to nic, co skutkowałoby rozstaniem się z ogumieniem typu slick w różnych konfiguracjach. Sześciogodzinny wyścig wystartował tuż po godzinie czwartej rano czasu polskiego po dwóch okrążeniach za samochodem bezpieczeństwa. Start w grupie Hypercar przebiegł czysto. Nie można było tego powiedzieć o LMGT3: w pierwszym zakręcie po długiej prostej startowej spotkało się kilka samochodów, tyłem do kierunku jazdy stanęło Ferrari i Lexusa, rozbity przód miało jedno z AMG, mocno oberwał jeden z Fordów, a chwilę później w żwirowym poboczu na krawędzi toru utknęło uszkodzone Porsche. Cały incydent zapoczątkowało jedno z Ferrari, które poleciało wewnętrzną prosto w rywali. Musiał interweniować samochód bezpieczeństwa, który pozostał na torze przez jakieś dziesięć minut. Porsche #92 zostało wyciągnięte ze żwiru, po drodze do mechaników zostawiło na torze cały tylny pas karoserii.
Po wznowieniu wyścigu obróciło się Ferrari #21, które narozrabiało na pierwszym zakręcie (kara: drive-through). W grupie Hypercar pewnie prowadziły oba prototypy Alpine przed Genesisem #19 i dwoma Aston Martinami, drugi Genesis GMR-001 Hypercar spadł na miejsce ósme. W wyniku poniesionych obrażeń z wyścigu wycofał się Mercedes-AMG #61 oraz Ford #88, a między innymi LMGT3 przybywało kontaktów, po których trzeba było zbierać resztki z toru. Do pierwszej dziesiątki prototypów awansowało Ferrari #50, opuścił ją Peugeot #93. Po niespełna 30 minutach ścigania na pierwszy wczesny pit stop zjechała Toyota #7, która zaczęła tracić ciśnienie w jednym z kół przedniej osi. Peugeot #93 po wyprzedzeniu Genesisa #17 wrócił do pierwszej dziesiątki. Koreańska maszyna, w której Lotterer walczył z brakiem przyczepności, po wyprzedzeniu przez BMW #20 straciła kolejną pozycję. W grupie LMGT3 prowadził McLaren #58 przed Fordem #77 i Lexusem #78. Żółte flagi: AMG niższej klasy spotkało w zakręcie dublującego Cadillaca i po uderzeniu zatrzymało się tyłem do kierunku jazdy.
Stawkę Hypercarów, pomijając Toyotę, która musiała wymienić uszkodzone ogumienie, zamykały dość niespodziewanie Ferrari #51 oraz Ferrari #83, które nie miały nic do pokazania. W grupie LMGT3 trwały nieustające przepychanki, którym cały czas sprzyjał śliski tor. Pierwszą godzinę wyścigu kończyło FCY na sprzątanie toru. Po wznowieniu ścigania atakować próbował Peugeot #93, co skończyło się zblokowaniem kół podczas hamowania, lotem poza granicami toru i spadkiem o kilka pozycji poza pierwszą dziesiątkę. Drugą godzinę wyścigu otwierała seria planowanych postojów oraz rosnąca liczba kar po wszystkich incydentach. Ostatnie wśród Hypercarów zatrzymywały się oba egzemplarze BMW M Hybrid V8 oraz Peugeot #94, którym udało się przejechać więcej okrążeń od konkurencji. BMW #20 wyrobiło o jeszcze jedno okrążenie więcej. Po postojach prowadziło Alpine #35 przed Toyotą #7 oraz Aston Martinem #007. Żółte flagi: doszło do kontaktu między pierwszą dwójką! Toyota #7 została obrócona i spadła na miejsce piąte.
Żółte flagi, a potem VSC: na trawie pod barierkami zatrzymał się Aston Martin #23 niższej kategorii, który sekundę wcześniej otarł się o prototyp Peugeota. Brytyjskie LMGT3 nie wróciło już do wyścigu. Zgodnie z przepisami po VSC na tor wrócił prawdziwy samochód bezpieczeństwa. Była to okazja na ruchy strategiczne i kolejne postoje, szczególnie wśród prototypów. Zielone flagi: o miejsce drugie walczą Aston Martin #007 oraz Alpine #35, Toyota TR010 Hybrid #7 spada za Cadillaca #38, który od razu bierze na celownik drugą Toyotę. W grupie LMGT3 na prowadzenie przed McLarena #58 wyszło Porsche #91, a po chwili na miejsce drugie awansował Ford #77. Za nimi trwała zacięta walka o kolejne pozycje, które zbliżały się do podium. Samochody BMW bawiły się między Lexusem i Corvette na najdłuższej prostej w bump draft, który jest normą w pucharach NASCAR, ale nie w GT3. Przy dublowaniach robiło się co chwilę gorąco. Na ostatnie miejsce po obróceniu się spadło BMW #20, maszyna liderów klasyfikacji generalnej kierowców Hypercarów.
W ostatnich minutach drugiej godziny wyścigu BMW #20 miało jeszcze więcej problemów: kontakt z Ferrari #51 i rozwarstwiona opona na tylnej osi. Na wjeździe do pitów opona oderwała się od felgi i urwała kawałek karoserii. Wymiana tylnej części poszycia nie poszła zgodnie z planem: z jednej strony nie udało się zabezpieczyć prawidłowo zatrzasków. Żółte flagi: poza torem zatrzymał się Peugeot #93, w którym zawiodła skrzynia biegów. Francuski prototyp dojechał do mechaników dzięki silnikowi elektrycznemu, ale do rywalizacji już nie wrócił. Trzecia godzina wyścigu zaczynała się od kolejnego sprzątania toru. Miejscami pojawiło się kilka kropel deszczu. Genesis #19 po wyprzedzeniu przez Aston Martina #009 spadł na miejsce piąte. Stawce przewodziły samochody Alpine przed Aston Martinem #007 na mocno zużytych oponach. Na miejscu szóstym przed dwiema Toyotami plasował się Cadillac #38. Pierwszą dziesiątkę zamykało Ferrari #50, przed którym znajdował się drugi Cadillac V-Series.R.
Cadillac #38 robił cały czas postępy: wyprzedzenie Genesisa #19 i awans na miejsce czwarte. Po kolejnej serii postojów na miejscu czwartym znalazła się Toyota #8, do której próbował dobrać się Aston Martin #009. Brytyjska maszyna o napędzie spalinowym mogła atakować na długiej prostej startowej, ale później przewagę miała japońska hybryda. Do toru zbliżały się ciężkie chmury i opady deszczu. Do nieustannie walczących Toyoty i Aston Martina zbliżał się Cadillac #38. W końcówce trzeciej godziny Aston Martin #009 awansował w końcu na miejsce czwarte. Kolejne FCY na sprzątanie toru, nad którym kropiło od dłuższego czasu i który miejscami stawał się coraz bardziej wilgotny. Kilka minut później tor został oficjalnie ogłoszony jako mokry. W połowie wyścigu doszło do zmiany na szczycie. Na prowadzenie wyszło Alpine #35 przed mające problemy z hamulcami Alpine #36, które miało jeszcze z dużą przewagą nad dwoma Aston Martinami. Pech nie opuszczał BMW #20: kontakt z Porsche niższej klasy, obrót i kolejne uszkodzenia.
Na początku czwartej godziny wyścigu Alpine #36 musiało bronić się przed Aston Martinem #007, który był tuż przed zjazdem na planowany pit stop... który wzbudził wątpliwości (przekroczenie linii wyznaczającej zjazd). Na postoju utknęło Ferrari 499P #50, które jako jedyny Hypercar włoskiej marki jechało na punktowanej pozycji - zawiódł wbudowany w samochód pneumatyczny system podnośników! W połowie czwartej godziny na prowadzeniu jechał Aston Martin #007, który czekał na werdykt odnośnie przekroczenia linii wyznaczającej zjazd do alei serwisowej. W grupie LMGT3 prowadził McLaren #10 przed BMW #32, które broniło się przed Corvette #33. FCY: na torze zalegał słupek. O deszczu można było już zapomnieć, ale tor miejscami pozostawał mokry i nie sprzyjał manewrom, które wymagały zjazdu z typowej linii wyścigowej. Stało się: kara drive-through dla Aston Martina #007 za nieprzepisowy zjazd do pitów! Oznaczało to stratę ponad 30 sekund i koniec walki o wygraną.
Aston Martin #007 po odbyciu kary spadł z miejsca pierwszego na siódme i utknął za Genesisem #19, którego nie dało się wyprzedzić. Na prowadzenie wróciło Alpine #36 przed Alpine #35 oraz Aston Martinem #009. Czy ktoś zamawiał kolejne sprzątanie i FCY na początku piątej godziny? Oczywiście! Żółte flagi i grupka dublowanych LMGT3 umożliwiły #007 awansowanie na miejsce szóste. Żółte flagi: poza torem zatrzymało się Ferrari #50, które nie chciało jechać dalej. Incydent na pierwszym zakręcie: z Toyotą #8 po wyjeździe z alei serwisowej po postoju spotkał się Aston Martin #007, który uderzył i obrócił japońską maszynę, która mogła zostawić dużo więcej miejsca. Kilka minut później: VSC na ściągnięcie Ferrari #50, dla którego był to koniec wyścigu, a później samochód bezpieczeństwa. To otworzyło kolejne opcje taktyczne i zaprosiło wszystkich chętnych na wizytę u mechaników. Aston Martinem #007 znalazł się w tak pechowym położeniu, że został zdublowany i spadł na czternaste miejsce!
Niecałe półtorej godziny do końca: zielone flagi. Sypią się kary za przewinienia pod żółtymi flagami: drive-through dla Toyoty #7 na miejscu siódmym oraz Cadillaca #12 na miejscu ósmym. Aston Martin #007 jest niedaleko za prowadzącymi Alpine, może jeszcze próbować się oddublować, ale nie ma już przed nim niczego lepszego. Później za zderzenie z Toyotą dostaje karę pięciu sekund dodatkowego postoju. Walka o miejsce piąte: przed Toyotą #8 broni się Genesis #19. W międzyczasie u mechaników znalazł się Mercedes-AMG #79 klasy LMGT3, który nabawił się problemów technicznych. W samej końcówce przedostatniej godziny doszło do zmiany lidera w niższej klasie: McLaren #10 awansował przed BMW #69. Dziesiąty wśród prototypów jedzie Genesis #19, który dostaje ostrzeżenie za nieprzepisowe, zbyt niskie ciśnienie opon.
Pierwsze minuty ostatniej godziny. Żółte flagi, samochód bezpieczeństwa: tuż przed pierwszym zakrętem po kontakcie bok w bok z Aston Martinem #27 na barierkach rozbił się McLaren #58 (Aston stracił po tym oponę na tylnej osi)! Kierowcy nie stało się nic poważnego. W trakcie porządków i napraw barierek wszyscy zainteresowani mogli przeprowadzić ostatnią zmianę ogumienia i ostatnie tankowanie. Nad tor wrócił lekki deszcz, a wyścig przeniósł się do alei serwisowej, w której Aston Martin #009 awansował przed Alpine #36 i za Alpine #35. Na prowadzeniu po awansie z miejsca szóstego znalazła się niespodziewanie Toyota #8, która cały czas była blisko. Japońska marka zaryzykowała, zmieniła tylko jedno koło i wzięła mniej paliwa od konkurencji. Za nią po podobnym ruchu jechało BMW #15 oraz Alpine #35. Stawkę LMGT3 otwierały dwa samochody Corvette przed McLarenem. U niektórych w pogotowiu w garażach pojawiły się opony deszczowe, ale nie było potrzeby porzucania slicków.
Jazda za samochodem bezpieczeństwa przedłużyła się w wyniku czasochłonnych napraw barierek, co rozwiało wątpliwości odnośnie wystarczających lub nie zapasów paliwa u lidera. Niecałe dwadzieścia jeden minut do końca wyścigu: zielone flagi! Tor jest wilgotny na całej szerokości, ogumienie wymaga rozgrzania, wszyscy są blisko siebie. Czy Toyota może to wygrać? Byłaby w tym pewnego rodzaju sprawiedliwość losu: trzy tygodnie wcześniej Toyota jechała po pewną wygraną na Circuit of the Americas, którą przekreśliła awaria na zaledwie kilkanaście minut przed końcem. W stawce LMGT3 trwała walka o ostatni stopień podium: BMW #32 za Fordem #77, kierowcy obu maszyn chcieliby jak najszybciej dobrać się do Corvette. Genesis #17 zarobił karę doliczenia 20 sekund za nieprzepisowe ciśnienie opon, a później drive-through. Aston Martin #009 w Hypercarach spadł na miejsce piąte, a Alpine #36 podjęło walkę z BMW #15 o miejsce drugie. W takich okolicznościach Toyota #8 oddalała się na prowadzeniu.
Na niecałe dziesięć minut przed końcem wyścigu Alpine #36 na świeższym ogumieniu było już przed BMW #15 i miało niecałe trzy sekundy straty do lidera. W niższej klasie przed Corvette #33 z miejsca drugiego awansowało BMW #32 oraz Aston Martin #27. Siedem minut do końca: na prowadzenie wśród LMGT3 wychodzi BMW #32! Wśród Hypercarów przewaga Toyoty kurczy się do niespełna 1,5 sekundy. Oba prototypy zbliżają się do grupy samochodów wolniejszej klasy, która może przynieść tyle samo okazji do zyskania przewagi co zagrożeń utraty przewagi. Niecałe cztery minuty do końca: Alpine jest niecałą sekundę za Toyotą, Martins kontra Hirakawa. Po drodze migawki z żółtymi flagami: poza tor ślizgiem wleciało jedno z LMGT3. Toyota ma wyraźną przewagę na wyjściu do długiej prostej, a Alpine nie znajduje sposobu na zaznaczenie swojej obecności w pozostałych zakrętach. Na przedostatnim okrążeniu zaczyna ponownie kropić, ale to niczego już nie zmienia.
Sześciogodzinny wyścig na Fuji Speedway zakończył się w tym roku wygraną zespołu Toyota Racing w samochodzie numer #8 w składzie Sebastien Buemi, Brendon Hartley oraz Ryo Hirakawa. Była to druga wygrana tego składu w aktualnym sezonie i trzecia wygrana Toyoty. Toyota #8 przejechała 203 okrążenia, z który na prowadzeniu spędziła tylko 22 ostatnie. Drugie miejsce ze stratą zaledwie 0,591 sekundy zajął zespół Alpine #36 w składzie Gounon i Martins, który wcześniej prowadził w sumie przez 140 okrążeń. Podium zamknęła załoga BMW #15 w składzie Magnussen, Marciello i Vanthoor, która straciła do Alpine ponad 5,8 sekundy. Na kolejnych pozycjach w pierwszej dziesiątce Hypercarów uplasowały się: Alpine #35, Cadillac #38, Peugeot #94, Cadillac #12, Toyota #7, Aston Martin #009 oraz Ferrari #51. Pierwszym zdublowanym prototypem było Ferrari #83 na miejscu dwunastym.
Wygraną w kategorii LMGT3 w ostatnich minutach wyścigu zapewniła sobie załoga BMW #32 w barwach WRT w składzie Darren Leung, Augusto Farfus i Sean Gelael, która przejechała 187 kółek, w tym tylko 9 na prowadzeniu. Aston Martin #27 zespołu Heart of Racing Team w składzie Ames, Robichon i Drudi zajął drugie miejsce ze stratą niespełna 1,1 sekundy. Trzecie ze stratą kolejnych 3,6 sekundy było Corvette #34 od Racing Team Turkey by TF, które prowadzili Dempsey, Yoluc i Eastwood. W pierwszej dziesiątce na kolejnych pozycjach dojechały zespoły: Vista AF Corse z Ferrari #54, TF Sport z Corvette #33, WRT z BMW #69, Manthey DK Engineering z Porsche #91, Garage 59 z McLarenem #10, Proton Compeititon z Fordem #77 oraz Akkodis ASP z Lexusem #78. Linii mety nie osiągnęły lub z wyścigu odpadły dwa Hypercary oraz pięć LMGT3.
Niedzielny wyścig był szóstą rundą z ośmiu czternastego sezonu długodystansowych mistrzostw świata, World Endurance Championship. W klasyfikacji generalnej konstruktorów Toyota powiększyła przewagę nad BMW oraz Ferrari (z racji braku kwalifikacji dodatkowego punktu za pole position nie przyznano). Prowadzenie w klasyfikacji kierowców przejęło trio Hartley, Hirakawa i Buemi, a na drugie miejsce awansowała druga załoga Toyoty. W grupie LMGT3 bez większych zmian: zespołowo prowadzi TF Sport przed Heart of Racing Team, a tabelę kierowców otwiera samotnie Edgar, który wyprzedza swoich dwóch kolegów z Corvette #33, którzy z różnych powodów nie startowali razem z nim we wszystkich wyścigach. Do końca sezonu został 6-godzinny wyścig na Circuit de Barcelona-Catalunya w Hiszpanii w październiku oraz 6-godzinny wyścig na Autodromo Nazionale di Monza we Włoszech w listopadzie.
Źródło/zdjęcia: fiawec.com, Toyota, WRT 6 godzin Fuji na forumToyota TR010 Hybrid na forumAlpine A424 na forumBMW M Hybrid V8 na forumBMW M4 GT3 Evo na forumSubskrybuj kanał RSS aktualnościSkomentuj na forum


















