Aktualności
13.05.2024

6 godzin Spa-Francorchamps Osiem godzin

Długodystansowe mistrzostwa świata po raz czternasty w swojej historii odwiedziły Spa-Francorchamps. Wyścig, którego początki sięgają pierwszej połowy lat pięćdziesiątych, po raz pierwszy gościł stawkę złożoną z osiemnastu prototypów grupy Hypercar i nowych samochodów grupy LMGT3, która w tym roku zastąpiła GTE.

Na liście startowej do 6-godzinnego wyścigu na 7-kilometrowym torze Spa-Francorchamps, trzeciej rundy z ośmiu w dwunastym sezonie World Endurance Championship, znalazło się dziewiętnaście zespołów w grupie Hypercar i osiemnaście w grupie LMGT3. Część zespołów z powodu konfliktu terminów z wyścigami Formuły E w Berlinie, musiała skurczyć się z trzech do dwóch kierowców. Taki los spotkał obie załogi Peugeota, który dopiero drugi raz ruszył do rywalizacji z nowym modelem 9X8, ekipę Cadillaca oraz zespoły Proton Competition i Hertz Team Jota z maszynami Porsche w grupie Hypercar. W jednym z prototypów Alpine po raz drugi wystartował Gounon, który zastępuje powracającego do zdrowia po wypadku podczas testów Habsburga. Za kierownicę różowego Lamborghini zespołu Iron Dames w grupie LMGT3 wskoczyła Frey, która zastąpiła Pin, startującą w ten weekend w serii Formula Regional European Championship w Hockenheim.

Zdjęcie 6 godzin Spa-Francorchamps

W tabelach Balance of Performance dla Hypercarów względem poprzedniego wyścigu wprowadzono w większości przypadków tylko nieznaczne zmiany. Najwięcej oberwało się Ferrari: minimalną masę własną włoskich prototypów typu Le Mans Hypercar podniesiono o 12 kilogramów, a maksymalną moc jej hybrydowego układu napędowego zredukowano o 4 kilowaty. Rywalom podniesiono masę własną najwyżej o 4 kilogramy, a ich moc ograniczono najwyżej o 2 kW. Najlżejszy pozostaje Cadillac: 1030 kilogramów, najcięższy był nowy Peugeot: 1065 kilogramów. Największą mocą dysponowała Isotta Fraschini: 520 kilowatów, najmniejszą Ferrari: 506 kilowatów. Najlepszy stosunek mocy do masy: Cadillac i 681 koni mechanicznych na tonę. Najgorszy: Peugeot i 649 koni mechanicznych na tonę. BoP jak zwykle reguluje również limit energii do wykorzystania na stint, dodatkowy czas tankowania i minimalną prędkość, od której samochody typu LMH mogą korzystać z dodatkowego napędu przedniej osi (od 190 km/h w górę).

Zdjęcie 6 godzin Spa-Francorchamps

Pierwsze treningi na Spa-Francorchamps zdominowały fabryczne prototypy Ferrari, za którymi ustawiło się jedyne Ferrari. W kolejnej sesji najszybsze było fabryczne Porsche, za którym uplasowało się Ferrari i Cadillac. W trzeciej i ostatniej sesji treningowej najszybsze ponownie było Porsche przed Ferrari, trzeci uplasował się Peugeot. Klasyfikację zamykała przeważnie Isotta Fraschini. W grupie LMGT3 najlepszymi wynikami w trzech sesjach treningowych popisały się zespoły TF Sport z samochodem Chevroleta, Akkodis ASP Team z samochodem Lexusa i Manthey PureRxcing z samochodem Porsche. Pole position do sobotniego wyścigu w grupie LMGT3 zdobył żeński zespół Iron Dames w Lamborghini #85 w składzie Bovy, Frey i Gatting. Na drugim miejscu w kwalifikacjach usadowił się zespół United Autosports w McLarenie #95 (Caygill, Pino, Sato), a na trzecim Team WRT w BMW #46 (Al Harthy, Rossi, Martin). W trakcie kwalifikacji na Raidillon doszczętnie rozbiło się Porsche #92 zespołu Manthey PureRxcing.

Zdjęcie 6 godzin Spa-Francorchamps

W kwalifikacjach grupy Hypercar do sesji Hyperpole awansowały prototypy sześciu marek. Niespodziewanie zabrakło wśród nich fabrycznego Ferrari #51 i fabrycznej Toyoty #7, która była dopiero piętnasta. Poza pierwszą dziesiątką uplasowały się również oba nowe Peugeoty. Swoje kolejne pole position w WEC z przewagą aż 0,507 sekundy zdobyła załoga Ferrari #50 w składzie Fuoco, Molina i Nielsen. Na drugim miejscu znalazło się Porsche #5 (Campbell, Christensen, Makowiecki), a na trzecim Cadillac #2 (Bamber, Lynn). Kolejne miejsca startowe w pierwszej dziesiątce zdobyły zespoły: Proton Compeition z Porsche #99, Hertz Team Jota z Porsche #12, Porsche #6, Toyota #7, Alpine #35, AF Corse w Ferrari #83 z Kubicą oraz BMW #20. Na ostatnim miejscu znalazła się Isotta Fraschini, która do najszybszego Ferrari straciła prawie 3,5 sekundy.

Zdjęcie 6 godzin Spa-Francorchamps

Ustawienie samochodów na starcie w obu klasach zmieniło się po badaniach technicznych, które przyniosły kilka dużych niespodzianek. Pole position w grupie Hypercar straciło Ferrari #50, a w grupie LMGT3 z drugiego miejsca wyleciał McLaren #95! W obu przypadkach nie zgadzała się minimalna masa własna samochodów i w obu przypadkach karą była dyskwalifikacja. Fabryczne Ferrari, w którym po wymianie tylnej części karoserii po kontakcie z innym samochodem w trakcie treningów zabrakło około jednego kilograma, znalazło się na ostatnim miejscu na gridzie w grupie Hypercar. Samochód zespołu United Autosports, w którym nie zgadzał się również regulaminowy rozkład masy, spadł na ostatnie miejsce startowe w grupie LMGT3. Rozbite Porsche #92 zespołu Manthey PureRxcing udało zastąpić się innym samochodem Manthey, ściągniętym do Belgii z piątku na sobotę, który przeznaczony był do startów w pucharze Nürburgring Langstrecken-Serie.

Zdjęcie 6 godzin Spa-Francorchamps

Sobotni wyścig poprzedzały dwa okrążenia za samochodem bezpieczeństwa, które służyły przede wszystkim rozgrzaniu ogumienia w Hyperacar. Tym razem pogoda nie sprawiła niespodzianek: było gorąco i słonecznie. Na starcie obeszło się bez incydentów, pomijając drobne obcierki. Cztery pozycje zdobyło niemal od razu Ferrari #51, które awansowało z miejsca dziesiątego na siódme, a na drugim okrążeniu na szóste. Ferrari #50 utknęło początkowo na miejscu siedemnastym między Peugeotem i Lamborghini. Już po dziesięciu minutach wyścigu u mechaników pojawił się Peugeot #94, który wymagała zresetowania wszystkich systemów. Po kilkunastu minutach ścigania na miejsce trzecie spadł Cadillac #2, na drugie awansowało Porsche #99 zespołu Proton Competition. Toyotę #8 spotkała 5-sekundowa kara stop & go za przekroczenie na okrążeniach formujących limitów mocy płynącej z ERS (Energy Recovery System). Pierwsze dublowania LMGT3 stały się okazją do walki o pozycję lidera w grupie Hypercar. Kolejne miejsca zaczął tracić Cadillac, który najwyraźniej oszczędzał ogumienie.

Zdjęcie 6 godzin Spa-Francorchamps

Po niespełna czterdziestu minutach ścigania prywatne Porsche #99 wyszło z pomocą dublowanego Lexusa na prowadzenie i zaczęło się ekspresowo oddalać od Porsche #5. Miejsce trzecie zajmowało Porsche #6 przed Ferrari #51 i Ferrari #83. W grupie LMGT3 w tym czasie BMW #46 straciło miejsce na podium, a z przewagą aż kilkunastu sekund prowadziło Lamborghini #85 zespołu Iron Dames. Pierwszą godzinę wyścigu Ferrari #51 po wyprzedzeniu Porsche #6 kończyło na miejscu trzecim. Ferrari #51 było dopiero na miejscu dwunastym, niedaleko przed Toyotą #7. Toyota #8 była siedemnasta. Na początku drugiej godziny wyścigu i po serii pierwszych pit stopów Ferrari #51 awansowało na miejsce drugie przed Porsche #5. Cadillac #2 po starcie z miejsca drugiego było dopiero dziesiąty, ale liczył na strategiczne rozegranie końcówki wyścigu i powrót na wyższe pozycje.

Zdjęcie 6 godzin Spa-Francorchamps

W połowie drugiej godziny wyścigu doszło do zderzenia Porsche #38 klasy Hypercar z miejsca jedenastego ekipy Hertz Team Jota z dublowanym BMW #46 klasy LMGT3 z miejsca piątego ekipy Team WRT. Oba samochody wylądowały z dużymi uszkodzeniami poza torem na barierkach. Dla obu zespołów oznaczało to koniec wyścigu. Całe zajście spowodował inny kierowca klasy Hypercar, prowadzący BMW #20, który uderzył w tył Porsche #38. Kara dla BMW: przejazd przez aleję serwisową i punkty karne na koncie kierowcy. Karę przejazdu przez aleję serwisową otrzymała również Toyota #7, która przekroczyła dozwoloną prędkość w warunkach VSC (Virtual Safety Car). Z zupełnie innymi problemami po pit stopie zmagało się prowadzące w wyścigu Porsche #99: nie zamykały się drzwi po stronie kierowcy! W tym samym czasie na ostatnich zakrętach na nierozgrzanym ogumieniu piruety wykręciły Hypercary marek Cadillac i BMW. Na tor w ostatnich kilkunastu minutach drugiej godziny wyścigu wyjechał samochód bezpieczeństwa.

Zdjęcie 6 godzin Spa-Francorchamps

Drzwi w Porsche #99 udało się zamknąć kierowcy dopiero po dwóch okrążeniach, cały czas za samochodem bezpieczeństwa, bez utraty prowadzenia. Za samochodem bezpieczeństwa wszyscy zbliżyli się grzecznie do siebie: pierwsze Porsche #99, za nim Ferrari #51 i dwa fabryczne Porsche, w grupie LMGT3 na prowadzeniu znalazł się McLaren ekipy United Autosports przed Lamborghini zespołu Iron Dames i Fordem zespołu Proton Competition. Maszyny McLarena i Lamborghini w kolejnych minutach kilka razy wymieniały się prowadzeniem. Pod koniec trzeciej godziny jedyne Lamborghini wśród Hypercarów dorobiło się uszkodzonego zawieszenia. Po ściągnięciu do garażu okazało się, że naprawa nie jest opłacalna - zespół wycofał się z wyścigu. Kilka minut później z rywalizacji odpadł kolejny Hypercar. Porsche #5, jadące na miejscu trzecim, odbiło się od barierek za zakrętem Blanchimont i zneutralizowało swój hybrydowy układ napędowy, dla którego siła uderzenia była za duża. Kolejna godzina wyścigu zaczynała się pod FCY (Full Course Yellow).

Zdjęcie 6 godzin Spa-Francorchamps

W pierwszych minutach po zdjęciu FCY w czwartej godzinie wyścigu Cadillac #2 awansował na miejsce piąte po wyprzedzeniu Ferrari #83, a do liderów w Porsche #99 zaczęło dobierać się Ferrari #51... za którym goniło Ferrari #50. Na kolejnych okrążeniach na prowadzenie w wyścigu wyszło Ferrari #51, które od razu zjechało na pit stop, a Cadillac awansował na miejsce czwarte przed Porsche #6. W grupie LMGT3 trwały zacięte walki o kilka różnych pozycji, wliczając prowadzenie w grupie, na które wyszło Porsche #91 zespołu Manthey EMA po wyprzedzeniu McLarena #59. Trzecie miejsce zajmowało Lamborghini #85 zespołu Iron Dames. Przed upływem czwartej godziny na miejsce drugie awansowało Ferrari #50, któremu udało się wyprzedzić Porsche #99. Najwyżej sklasyfikowany prototyp Toyoty był dopiero ósmy i gonił za Ferrari #83.

Zdjęcie 6 godzin Spa-Francorchamps

Na początku piątej godziny wyścigu na prostej Kemmel roztrzaskał się Cadillac #2, który podczas próby wyprzedzenia Porsche #99 przy prędkości grubo ponad 250 km/h uderzył rywala w tył i zahaczył o BMW #31 niższej klasy, które wysłał na barierki, sam odbił się od barierek, wzbił w powietrze i zatrzymał razem z BMW po drugiej stronie toru. Kierowcy Cadillaca, Earlowi Bamberowi, nie stało się nic poważnego. Wyścig musiał zostać przerwany - czerwone flagi. Do tego czasu część zespołów wykonało już swój planowany pit stop, część była dopiero dwa-trzy okrążenia przed postojami. Wznowienie wyścigu za samochodem bezpieczeństwa, zależnie od pozostałego czasu wyścigu, mogło oznaczać duże problemy dla tych, którym nie udało zjechać się na pit stop. Do tego jednak nie doszło. Przerwa na posprzątanie toru oraz wymianę i naprawę barierek trwała prawie dwie godziny, w trakcie których minęło sześć godzin od startu wyścigu. Wyścig przedłużono o czas spędzony pod czerwonymi flagami, w sumie do przeszło ośmiu godzin!

Zdjęcie 6 godzin Spa-Francorchamps

Pod czerwonymi flagami nie były dozwolone prace nad samochodem, ale ze względu na przejechanie wielu samochodów po odłamkach dopuszczono wymianę ogumienia. Wyścig wznowiono trzema wolnymi okrążeniami za samochodem bezpieczeństwa, podczas których zdublowani mogli odzyskać stracone okrążenia. Po brakujących pit stopach na tankowanie, w wielu przypadkach kilkusekundowych w związku z przepisami dotyczącymi postojów za samochodem bezpieczeństwa, czołówka wyścigu zmieniła się nie do poznania: na prowadzeniu Porsche #12 ekipy Hertz Team Jota, niecałą sekundę za nim fabryczne Porsche #6, a na miejscu trzecim fabryczna Toyota #5 ze stratą prawie jednej minuty. W grupie LMGT3 po postojach rywali na prowadzenie wróciło Lamborghini #85 zespołu Iron Dames, skutecznie uciekające przed McLarenem #59 zespołu United Autosports. Za pierwszą trójką Hypercarów goniły dwa fabryczne Ferrari, Toyota oraz Alpine, które jeszcze nie było tak wysoko.

Zdjęcie 6 godzin Spa-Francorchamps

Bamber za spowodowanie kolizji z dwoma innymi samochodami otrzymał trzy punkty karne, a na cały zespół Cadillaca nałożono karę cofnięcia o pięć miejsc na starcie kolejnego wyścigu. Na osiemdziesiąt minut przed końcem wyścigu Ferrari #50 wyprzedziło Toyotę #7 między dublowanymi samochodami LMGT3 i awansowało na miejsce trzecie. Między sześcioma prototypami od miejsca trzeciego do ósmego były tylko ułamki sekund odstępu! Alpine #35 straciło miejsce siódme na rzecz Porsche #99, które kilka okrążeń później dopadło Toyotę #8 i awansowało na miejsce szóste. Ostatnią godzinę wyścigu otwierała walka dwóch fabrycznych Ferrari z Toyotą o miejsce trzecie, grubo ponad minutę za liderami. Pierwszą dwójkę samochodów Porsche w grupie Hypercar dzieliły cztery sekundy. Prywatne Ferrari #83 było dopiero dziesiąte, a grupę prototypów zamykała tradycyjnie maszyna włoskiej Isotty Fraschini.

Zdjęcie 6 godzin Spa-Francorchamps

Zespół Iron Dames, walczący o wygraną w grupie LMGT3, po nieudanym pit stopie stracił w ostatniej godzinie wyścigu cenny czas i pozycje. Później było jeszcze gorzej: kolizja z Toyotą #7 wyższej klasy (kara doliczenia pięciu sekund dla Toyoty), kolizja z Porsche #92 tej samej klasy (kara doliczenia pięciu sekund dla Iron Dames), spadek po pit stopie poza podium. Prowadzenie zespołu Hertz Team Jota po ostatnim postoju nie było w żaden sposób zagrożone, Porsche #6 było kilkanaście sekund w tyle. Podium zamykało Ferrari #50 z ogromną stratą ponad jednej minuty. W ostatnich trzydziestu minutach Toyota #8 spadła za Porsche #99 na miejscu szóstym, Toyota #7 straciła miejsce czwarte na rzecz Ferrari #51, a BMW #15 dorobiło się 30-sekundowej kary stop & go za cofanie w alei serwisowej po ominięciu swojego miejsca postojowego. Porsche #99 udało się wyprzedzić również drugą Toyotę.

Zdjęcie 6 godzin Spa-Francorchamps

Wyścig na Spa-Francorchamps zakończył się zwycięstwem zespołu Hertz Team Jota w Porsche #12 w składzie William Stevens i Callum Ilott. Była to pierwsza wygrana prywatnego zespołu w grupie Hypercar i druga wygrana Porsche. Zwycięzcy przejechali 141 okrążeń. Na drugim miejscu ze stratą 12,3 sekund zameldowało się fabryczne Porsche #6 z zespołem w składzie Estre, Lotterer i Vanthoor, a na trzecim ze stratą jednej minuty i 14 sekund wylądowało fabryczne Ferrari #50 zespołu w składzie Fuoco, Molina i Nielsen, który ruszał z ostatniego miejsca. Kolejne pozycje w pierwszej dziesiątce zdobyły zespoły: Ferrari #51, Proton Competition w Porsche #99, Toyota #8 i Toyota #7 (ta druga straciła szóste miejsce po doliczeniu kary pięciu sekund), AF Corse w Ferrari #83, Alpine #35 oraz Peugeot #93. Na piętnastym i ostatnim miejscu w klasie dojechała jedyna Isotta Fraschini, która straciła trzy okrążenia do zwycięzców.

Zdjęcie 6 godzin Spa-Francorchamps

Walka o wygraną w grupie LMGT3 rozstrzygnęła się na ostatnich okrążeniach. Po wygraną sięgnął zespół Manthey EMA w Porsche #91 w składzie Shahin, Schuring i Lietz, który przejechał 130 okrążeń. Na drugim miejscu ze stratą tylko 1,3 sekundy wylądowało Porsche #92 zespołu Manthey PureRxcing w składzie Malykhin, Sturm i Bachler, który stracił prowadzenie w wyniku oszczędzania paliwa. Na trzecim miejscu wyścig ze stratą prawie 8,6 sekundy ukończyło Lamborghini #60 zespołu Iron Lynx w składzie Schiavoni, Cressoni i Perera, które straciło prowadzenie po pit stopie na tankowanie w samej końcówce wyścigu. Było to pierwsze podium marki z Sant'Agata Bolognese w WEC. Startujące z pole position, pechowe Lamborghini zespołu Iron Dames - w poprzednim wyścigu w ogóle nie dojechało do mety - ukończyło wyścig na miejscu piątym w swojej klasie.

Zdjęcie 6 godzin Spa-Francorchamps

Starcie na Spa-Francorchamps było tradycyjnie ostatnim sprawdzianem przed 24-godzinnym Le Mans, które zaplanowane jest na weekend 15-16 czerwca. Po trzech pierwszych wyścigach sezonu w klasyfikacji generalnej mistrzostw świata kierowców Hypercar prowadzą Lotterer, Estre i Vanthoor. Generalkę konstruktorów otwiera Porsche przed Toyotą i Ferrari. W klasyfikacji drużynowej prowadzi Hertz Team Jota w samochodzie #12 przed AF Corse z Kubicą w składzie. Pucharową tabelę kierowców LMGT3 otwierają Malykhin, Sturm i Bachler, a zespołów Manthey PureRxcing z samochodem #92. Już za miesiąc w Le Mans zobaczymy dodatkowe Hypercary (dwie dodatkowe maszyny Cadillaca, jedno dodatkowe Lamborghini i jedno dodatkowe, fabryczne Porsche), dodatkowe LMGT3 oraz prototypy LMP2 (w tym polskie Inter Europol Competition), które od końca sezonu 2023 nie są już częścią World Endurance Championship.

Skomentuj na forumUdostępnij