
6 godzin Sao Paulo - Walka we mgle
Po 24-godzinnym Le Mans scenariusz długodystansowych mistrzostw świata skręcił w stronę walki o tytuły mistrzowskie, których najbliżej w kategorii Hypercar po trzech wyścigach były zespoły Toyoty oraz BMW. W miniony weekend wszyscy spotkali się w Sao Paulo w Brazylii, gdzie w dwóch poprzednich starciach wygrywali kierowcy Toyoty oraz Cadillaca.
Brazylia wróciła do kalendarza długodystansowych mistrzostw świata w sezonie 2024 po dziesięciu latach przerwy i będzie ich częścią również w przyszłym roku. Wyścig odbywa się tu na torze Autodromo Jose Carlos Pace w Sao Paulo, znanym również jako Interlagos, który ma 4,3 kilometra długości i jest najkrótszym w sezonie World Endurance Championship. Charakterystyka toru stwarza szczególne wyzwanie podczas spotkań maszyn klasy Hypercar oraz LMGT3 i dublowania, zwłaszcza, że w niektórych zakrętach... LMGT3 są miejscami szybsze od prototypów! W sezonie 2026 stawkę mistrzostw świata tworzy siedemnaście maszyn ośmiu marek w topowej grupie Hypercar oraz osiemnaście maszyn dziewięciu marek w grupie LMGT3, która wywodzi się z samochodów produkowanych seryjnie. Jest to pierwszy sezon, w którym oglądamy prototypy koreańskiej marki Genesis i ostatni z udziałem fabrycznego zespołu Alpine, którego samochody mogą w przyszłości zmienić właściciela (zainteresowane przejęciem projektu mają być chińskie grupy BYD oraz Geely).
Pierwszy wyjazd na Interlagos przyniósł dość zaskakujące wyniki. W pierwszej sesji treningowej najszybszy był jeden z Aston Martinów przed trzema prototypami Ferrari, a grupie LMGT3 przewodził Mercedes-AMG w barwach Iron Lynx. W drugiej sesji treningowej na szczycie tabeli znalazł się Genesis! Podium zamknęły oba samochody Aston Martina, za którymi znalazły się dwa samochody Cadillaca. Na szczycie grupy LMGT3 wylądowały dwa Lexusy załóg Akkodis ASP Team. W trzeciej i ostatniej sesji treningowej najszybsze było Alpine, za którym znalazł się Genesis oraz Aston Martin. W niższej klasie przodował Mercedes-AMG przez Lexusem i Ferrari. Prototypy Toyoty za każdym razem plasowały się daleko poza pierwszą dziesiątką, rywali w BMW było stać najwyżej na szóste miejsce. Zapowiadało się, że sobotnie kwalifikacje dla liderów mistrzostw świata będą rozczarowującym doświadczeniem.
W kwalifikacjach Hypercarów do pierwszej dziesiątki nie przedostała się żadna Toyota: miejsca czternaste i szesnaste. Stawka była tak wyrównana, że różnica między pierwszym i dziesiątym miejscem sięgała tylko 0,291 sekundy! Każda inna marka miała reprezentację w decydującej sesji Hyperpole, w której gwiazdami byli kierowcy Cadillaca. Pole position z czasem jednej minuty i 23,041 sekundy zdobyła załoga w składzie Stevens i Nato w Cadillacu #12 (niecałe pół sekundy za zeszłorocznym rekordem). Drugie miejsce startowe ze stratą 0,048 sekundy zdobył zespół Cadillaca #38, a trzecie Alpine #36. Za nimi ustawiły się zespoły: BMW #15, Alpine #35, Ferrari #50, Genesis #19 (po stracie jednej pozycji w ramach kary za przeszkodzenie w kwalifikacjach innemu Hypercarowi), Peugeot #94, Aston Martin #007 oraz Ferrari #83 ze stratą 0,584 sekundy do pole position.
W grupie LMGT3 do pierwszej dziesiątki nie awansowały samochody McLarena i Ferrari. W sesji Hyperpole najszybszy był Newell w Aston Martinie #23 w barwach Heart of Racing Team. Na kolejnych pozycjach startowych ustawiły się: Mercedes-AMG #19 zespołu Iron Lynx, Lexus #87 zespołu Akkodis ASP Team, BMW #69 zespołu Team WRT (od początku sezonu samochody zespołu startują w specjalnym malowaniu, zmienianym przed każdym wyścigiem, które nawiązuje do wyścigowej historii BMW), Ford #77 zespołu Proton Competition, Mercedes-AMG #61 zespołu Iron Lynx, Porsche #92 zespołu The Bend Manthey, Ford #88 zespołu Proton Competition, BMW #32 zespołu Team WRT oraz Chevrolet #34 zespołu Racing Team Turkey by TF. Liderami klasyfikacji generalnej mistrzostw świata w grupie LMGT3 przed wyścigiem w Sao Paulo była załoga TF Sport w Corvette #33 (Edgar i Catsburg), która w kwalifikacjach była dopiero dwunasta.
W niedzielę nad Interlagos od samego rana przetaczały się deszczowe chmury i opady. Tor na starcie wyścigu był miejscami bardzo wilgotny, temperatura powietrza nie przekraczała dwudziestu stopni Celsjusza i nie można było wykluczyć powrotu opadów. Już na okrążeniach wyjazdowych niektórzy mieli kłopoty z utrzymaniem się na asfalcie: jeden z samochodów Toyoty ściągnął na siebie banner reklamowy i wymagał wymiany przedniej części karoserii. Sześciogodzinny wyścig wystartował tuż po godzinie 16:30 czasu polskiego nie po dwóch, ale po trzech okrążeniach formujących za samochodem bezpieczeństwa (jedno dodatkowe, liczące się już do czasu wyścigu), podczas których kluczowe było oczywiście rozgrzanie ogumienia. Nawierzchnia toru miała temperaturę tylko około dwadzieścia jeden stopni Celsjusza. Zapowiadało to niedostatni przyczepności na każdym okrążeniu pierwszej fazy wyścigu.
Już na pierwszym okrążeniu na miejsce trzecie awansowało BMW #15, ale Magnussen zaczął wkrótce zgłaszać problemy z niedostatkiem mocy na wyjściach z zakrętów. Z różnymi samochodami Ferrari ścierały się różne samochody Genesisa. Alpine #35 spadło z miejsca szóstego na jedenaste. W grupie LMGT3 prowadzenie przejął Lexus #18. W czasie pierwszego dublowania BMW #15 mogło myśleć o atakowaniu Cadillaca #38. Genesis trzymał za i przed sobą Ferrari #51 na miejscu dziewiątym i uciekał przed Peugeotem oraz Alpine. BMW #15 w tłoku awansowało na miejsce drugie, o miejsce piąte z Ferrari #50 biło się Ferrari #83, które miało na sobie karę dodatkowych pięciu sekund postoju za naruszenie procedur startowych. W połowie pierwszej godziny wyścigu trwała zacięta walka o przejęcie prowadzenia w grupie LMGT3: Lexus musiał bronić się przed dwoma samochodami Forda. Po długiej walce na miejsce pierwsze awansował Ford #88. Pod koniec pierwszej godziny miejsca od piątego do siódmego zajmowały prototypy Ferrari, z których dwa względem pozycji startowych zdobyły po cztery miejsca.
Już przed końcem pierwszej godziny z sześciu zaczęło się wdrażanie alternatywnych strategii i wczesnych postojów, na przykład w wykonaniu Alpine. Cadillac #13 miał na swoim pierwszym postoju duże problemy z odkręceniem jednego z kół, przez co stracił w sumie aż dziesięć pozycji. Prowadzenie po pierwszej serii pit stopów przejęło Alpine #35 przed Peugeotem #93 i BMW #20, każdy tylko po tankowaniu bez zmiany ogumienia, Alpine i Peugeot po tankowaniu nie do pełna. Kierowcy Cadillaca na tym etapie musieli walczyć z rywalami, którzy do tej pory byli daleko za nimi: Toyota, Ferrari, Aston Martin. Różnice w strategiach przetasowały również stawkę LMGT3: wiele pozycji po wymianie ogumienia straciły Fordy, a na czele znalazł się Lexus #87. W drugiej godzinie Toyota #7 dostała karę przejazdu przez aleję serwisową, a Toyota #8 zmagała się z problemami ze skręcaniem, które wymagały ściągnięcia samochodu do garażu. Identyczne kary dostały załogi Ferrari #50 oraz Genesisa #19. Tuż przed zjazdem do mechaników w Toyotą #8 uderzył jeden z prototypów Genesisa, co zaowocowało połamaniem elementów kolumny kierowniczej. W tym samym czasie straty odrabiał Cadillac #12, który był już trzeci.
Toyota #8 wróciła na tor ze startą trzynastu okrążeń na ostatnim, trzydziestym piątym miejscu w wyścigu. Na początku trzeciej godziny wyścigu prowadziło BMW #15, za którym ze stratą kilkunastu sekund gonił Cadillac #12. Żółte flagi: Cadillac #12 na trzy okrążenia przed postojem spotyka się w zakręcie z Lexusem #87, który zostaje obrócony (kara pięciu sekund dla Cadillaca)! Kolejne złe wieści dla Cadillaca #12: poślizg na świeżym ogumieniu w walce bok w bok z Ferrari, obrót wokół własnej osi i przetarte opony. Na prowadzeniu chwilowo znajdowały się dwa prototypy marki Genesis, jeden z uszkodzeniami oraz 10-sekundową karą za zderzenie z Toyotą. Cadillac #12 poszerzał listę swoich przygód: tym razem szturchnął Ferrari #83, które zostało wypchnięte poza tor. Po kolejnych przetasowaniach prowadziły dwa prototypy Alpine przed dwoma BMW, do których zbliżał się Cadillac #12. Peugeot #94 przekroczył w pitach dozwoloną prędkość, i to znacznie: 30 sekund kary! Grupa LMGT3 miała nowego lidera: Corvette #34.
W połowie wyścigu z przewagą prawie dwudziestu sekund prowadziło BMW #15, miejsce drugie zajmował Cadillac #12 przed dwoma Ferrari. Miejsca piąte i szóste okupował Aston Martin, w pierwszej dziesiątce plasowały się obie maszyny Genesisa. I wszystko mogło się jeszcze zdarzyć, a poglądu na całą sytuację nie ułatwiały bardzo różne strategie różnych zespołów. Po trzech pit stopach prowadziło Alpine #35 przed BMW #15 oraz zbliżającym się Ferrari #51. W drugiej połowie czwartej godziny BMW #15 wróciło na prowadzenie, ale tylko na chwilę - po wyprzedzaniu poza granicami toru należało oddać pozycję. Za nimi z BMW #20 próbował rozprawić się Cadillac #12, który walczył o miejsce czwarte. Na dwie godziny przed metą nad torem zaczęło przybywać coraz ciemniejszych i coraz niżej ciągnących się chmur, które przyniosły obniżenie temperatury i mogły zwiastować opady deszczu. Po kolejnej serii postojów na prowadzeniu wylądowało BMW #15 przed Ferrari #51. Trzeci był Cadillac #12, który zaczynał wyścig z pole position. W pierwszej dziesiątce plasowała się Toyota #7.
Problemy Ferrari #51 na wąskiej drodze wyjazdowej z pitów na zimnych oponach: poślizg podczas hamowania, zaparkowanie w barierkach i wyjazd na tor z fragmentem bannera przyklejonym z przodu, który mógł nadwyrężyć pracę układów chłodzenia i zredukować wydajność aerodynamiczną. Po kilku okrążeniach zespół Ferrari nie widział jednak większych problemów. Na godzinę i piętnaście minut przed końcem przybywało nisko sunących chmur, pogarszała się widoczność i zaczęły spadać pierwsze krople deszczu. W takich warunkach trwała walka o trzecie miejsce: BMW #20 kontra Cadillac #12 na miejscu czwartym. Grupę LMGT3 otwierało Porsche #92, dla którego już normą stało się znajdowanie drogi co najmniej na podium. Niecała godzina do końca, u części Hypercarów prawdopodobnie ostatnie postoje, ale możliwe, że trzeba będzie oszczędzać paliwo i energię. Prowadzi BMW #15 przed dwoma samochodami Cadillaca oraz uszkodzonym wcześniej Ferrari #83, prowadzonym teraz przez Kubicę. Wszyscy z tej grupy muszą się jeszcze zatrzymać. Wśród LMGT3 prowadzi Corvette #34 przed Fordem #77.
Pięćdziesiąt minut do końca, jedne z ostatnich pit stopów w Hypercarach. Z alei serwisowej wyjeżdża BMW #15, które utrzymuje prowadzenie z przewagą niespełna dwóch sekund nad Alpine #35. Miejsce trzecie zajmuje Ferrari #51 ze stratą niespełna sześciu sekund. Niemiecki prototyp na zimnym ogumieniu nie ma czym się bronić i tylko dzięki dublowanemu LMGT3 utrzymuje pozycję dłużej niż powinien. Prowadzenie obejmuje Alpine #35, które... nie ma zapasu energii pozwalającego na dojechanie do mety! Jedynym ratunkiem dla francuskiego zespołu może być jakiś incydent i dłuższe żółte flagi. Ferrari #51 korzysta z sytuacji i skraca chwilowo dystans do niespełna trzech sekund. Alpine #35 po ostatnim postoju i wymianie tylko jednego koła spada na czterdzieści minut przed końcem na miejsce dziesiąte, z którego będzie jeszcze próbowało wspiąć się wyżej.
W ostatniej fazie wyścigu w obu grupach trwały walki przede wszystkim o punktowane pozycje poza podium, ale nie tylko. Na drugie miejsce w grupie LMGT3 przebiło się BMW #69, a trzeciej pozycji przed Fordem #88 broniło z powodzeniem Porsche #92. Nad tor w końcówce co chwilę wracały krople deszczu, ale nic ponad to. Pozycjami taktycznie wymieniły się samochody Cadillaca, który liczył na dogonienie Ferrari #51 na miejscu drugim. Niecałe jedenaście minut do końca: żółte flagi. Doszło do kontaktu między BMW #20 oraz Ferrari #50, które walczyły o miejsce piąte! Ferrari wylądowało obrócone poza torem i spadło na miejsce ósme. Na miejsce piąte z siódmego awansowało Ferrari #83. Cadillac #38, nad którym ciążyła 5-sekundowa kara za kontakt z innym samochodem, nie miał ostatecznie tempa i wrócił posłusznie na ostatnich okrążeniach na miejsce czwarte. Ford #88 w grupie LMGT3 zamiast awansu na podium spadł za Porsche #91 na miejsce piąte.
Tegoroczny 6-godzinny wyścig w Sao Paulo zakończył się wygraną zespołu BMW M Team WRT z BMW #15 w składzie Kevin Magnussen, Raffaele Marciello i Dries Vanthoor. Była to druga wygrana BMW V8 M Hybrid w historii World Endurance Championship i druga w tym roku, pierwsza załogi samochodu #15. Zwycięzcy przejechali 242 okrążeń, z czego 90 na prowadzeniu (w tym 30 ostatnich). Drugie miejsce ze stratą tylko 2,25 sekundy zajęło Ferrari #51 zespołu Ferrari AF Corse w składzie Pier Guidi, Calado i Giovinazzi. Podium zamknęła formacja Cadillac Hertz Team Jota w Cadillacu #12 w składzie Stevens i Nato ze stratą kolejnych 4,4 sekundy. Kolejne miejsca w pierwszej dziesiątce zajęły załogi: Cadillac #38, Ferrari #83, Aston Martin #007, Ferrari #50, BMW #20, Aston Martin #009 oraz Alpine #35, każda po pokonaniu 242 okrążeń. Sao Paulo bez ani jednego punktu opuściły w tym roku zespoły Toyoty, Genesisa oraz Peugeota, które zajęły sześć ostatnich miejsc w grupie Hypercar.
Batalia w grupie LMGT3 zakończyła się wygraną Chevroleta #34 w barwach Racing Team Turkey by TF w składzie Dempsey, Yoluc i Eastwood. Drugie miejsce ze stratą 8,1 sekundy zajęło BMW #69 ekipy Team WRT (McIntosh, Thompson i Harper), a trzecie zameldowało się Porsche #92 od The Bend Manthey ze stratą całego okrążenia (Shahin, Pera i Lietz). Kolejne pozycje zajęły zespoły: Porsche #91, Ford #88, Mercedes-AMG #61, Lexus #87, Chevrolet #33, Ferrari #21 oraz Ford #77. Po czterech wyścigach kierowcy BMW #20 zrównali się w generalce z załogą Toyoty #7, a w tabeli konstruktorów BMW traci do Toyoty tylko pięć punktów. W grupie LMGT3 dużą przewagę utrzymuje TF Sport z Corvette #33, a po zmianach w składzie samotnym liderem klasyfikacji kierowców został Edgar (drugi jest Catsburg, trzeci Keating - obaj również z Corvette #33!). Daleko za nimi plasuje się zespół Porsche #92, który ma aż dwadzieścia siedem punktów straty.
Kolejnym przystankiem długodystansowych mistrzostw świata będzie USA i 6-godzinny wyścig Lone Star Le Mans na pętli Circuit of the Americas, na którym w ubiegłym roku wygrało Porsche, a dwa lata wcześniej Ferrari. Wyścig zaplanowano na niedzielę szóstego września. Pod koniec września będzie miał miejsce 6-godzinny wyścig na torze Fuji w Japonii. Pod wielkim znakiem zapytania ze względu na sytuację na Bliskim Wschodzie stoi nadal końcówka sezonu: listopadowy finał w Bahrajnie oraz odwiedziny Kataru, które z marca zostały przeniesione na październik. Decyzje odnośnie dwóch ostatnich wyścigów sezonu 2026 mają zapaść w najbliższych tygodniach. Wszystko wskazuje na to, że WEC osiądzie wtedy w Europie na torach Barcelona-Catalunya w Hiszpanii i Monza we Włoszech. Jeszcze bardziej skomplikowana jest sytuacja pucharu Asian Le Mans Series z planowanymi czterema wyścigami w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, w którym w tym roku po raz pierwszy mają pojawić się Hypercary.
Źródło/zdjęcia: fiawec.com, BMW, Genesis, Cadillac, TF Sport 6 godzin Sao Paulo na forumBMW M Hybrid V8 na forumFerrari 499P na forumCadillac V-Series.R na forumChevrolet Corvette Z06 GT3.R na forumSubskrybuj kanał RSS aktualnościSkomentuj na forum


















