
6 godzin Imola - 100 wyścigów Toyoty
Od 6-godzinnego wyścigu na Autodromo Internazionale Enzo e Dino Ferrari rozpoczął się wczoraj czternasty sezon długodystansowych mistrzostw świata. W stawce pojawiło się kilkunastu nowych kierowców, nowe zespoły i zupełnie nowa marka w grupie Hypercar. Do obrony tytułów mistrzów świata przygotowało się Ferrari, a w grupie LMGT3 takie wyzwanie stanęło przed ekipą w Porsche.
W tym roku w topowej kategorii World Endurance Championship znalazło się osiem marek: Alpine, Aston Martin, BMW, Cadillac, Ferrari, Genesis, Peugeot oraz Toyota. Mistrzostwa po sezonie 2026 opuściło Porsche, które być może wróci w przyszłości. Znaczące modernizacje, przede wszystkim aerodynamiczne, przeprowadziło Alpine, BMW oraz Cadillac. Toyota przeprojektowała całą karoserię swojego prototypu i wymieniła model GR010 Hybrid na TR010 Hybrid, zmieniając jednocześnie nazwę zespołu z Toyota Gazoo Racing na Toyota Racing. W związku z procesem homologacyjnym przeniesionym do amerykańskiego tunelu aerodynamicznego niewielkie zmiany w swoich maszynach musiało również przeprowadzić Ferrari i Peugeot. Genesis, luksusowa marka z koncernu Hyundai'a, to tegoroczny debiutant i pierwszy koreański producent w historii WEC. Jedynym prywatnym Hypercarem w stawce pozostaje żółte Ferrari zespołu AF Corse, którym startuje między innymi Robert Kubica. Od sezonu 2026 nie będzie można homologować nowych LMH, które nie mają hybrydowego układu napędowego (jedynym spalinowym LMH jest Aston Martin).
W tym roku po dwóch nowych kierowców pojawiło się u Alpine i Peugeota. Z zespołem Alpine, który zapowiedział już zakończenie startów z końcem sezonu 2026, pożegnali się Chatin i Schumacher (ten pierwszy przeszedł do Genesisa). Ich miejsca zajęli da Costa i Martins. U Peugeota nie zobaczymy Jensena i Vergne'a (ten pierwszy związał się już z programem Hypercar uruchomionym przez McLarena), ich miejsce zajęli Pourchaire i Cassidy. Pierwsze dwa wyścigi z powodów zdrowotnych musiał opuścić Lynn, który jeździ dla Cadillaca. W pierwszym sezonie dla Genesisa jadą Derani, Jaubert, Lotterer, Chatin, Jaminet oraz Juncadella. Ogumienie dla wszystkich Hypercarów przygotowuje Michelin, który opracował nową mieszankę ze zwiększoną zawartością składników ze źródeł odnawialnym i charakterystycznym "bieżnikiem", który ma przyciągać obiektywy i pomagać w rozgrzaniu i który ściera się całkowicie po dwóch-trzech kółkach. Wszystkich obowiązują poprawione zasady Balance of Performance (ograniczenie maksymalnej mocy, minimalnej masy, energii na stint i tak dalej), ale w tym roku tabele BoP nie są publikowane publicznie. Kolejna nowość to balast sukcesu na wzór LMGT3, który na razie pozostaje tajemnicą.
W grupie LMGT3 mamy niezmiennie dziewięć marek: Aston Martin, BMW, Chevrolet, Ferrari, Ford, Lexus, McLaren, Mercedes-AMG oraz Porsche. W przypadku Ferrari mamy do czynienia ze zmodernizowanym modelem 296. Najstarszy w stawce jest Lexus RC F, który pojawił się dziesięć lat temu i który oczekuje już na następcę w postaci zupełnie nowego coupe GR GT3. Maszynami McLarena nie operuje już zespól United Autosports, który przygotowuje się na debiut z Hypercarem brytyjskiej marki w sezonie 2027. Jego miejsce zajęła brytyjska formacja Garage 59. Ze stawki zniknął żeński zespół Iron Dames, który startował w samochodach Porsche. Teraz obie formacje niemieckiej marki tworzone są przez przez Manthey Racing, z którym pozostają Lietz i Pera, zeszłoroczni mistrzowie. Ogumienie dla każdego LMGT3 przygotowuje Goodyear. Tutaj również zaszły zmiany: zwiększono liczbę opon dostępnych w określonych sesjach, a z palety zniknęła mieszanka hard - teraz będzie można jeździć wyłącznie na zestawach medium.
Czternasty sezon World Endurance Championship obejmie osiem rund z 24-godzinnym Le Mans w roli głównej. Sezon miał rozpocząć się w marcu w Katarze, ale z powodu sytuacji na Bliskim Wschodzie wizytę w tej części kuli ziemskiej przesunięto na październik. Zaszczyt otwarcia sezonu spadł na Autodromo Internazionale Enzo e Dino Ferrari w Imoli we Włoszech: najpierw prolog, czyli oficjalne testy przed sezonem, potem dzień przerwy i przygotowania do 6-godzinnego wyścigu. W prologu najszybsi byli kierowcy Ferrari, którzy zajęli trzy pierwsze miejsca (na miejscu trzecim aktualni mistrzowie świata: Calado, Giovinazzi i Pier Guidi). Jeden z Aston Martinów rozbił się tak dotkliwie, że wymagał odbudowy na nowym podwoziu. Wśród LMGT3 honorami podzielili się kierowcy Aston Martina, Ferrari i McLarena. W pierwszych treningach w piątek ponownie całe podium zajęły Hypercary od Ferrari, w drugich najszybsze było Alpine przed Toyotą (pierwsze czternaście samochodów zmieściło się w przedziale 0,984 sekundy!). Podczas ostatnich treningów w sobotę górą ponownie było Ferrari: dwa pierwsze miejsca, na trzecim Alpine.
W sobotnich kwalifikacjach do pierwszej dziesiątki, do sesji Hypercar, nie awansował żaden z prototypów debiutującego Genesisa i żaden z prototypów Aston Martina (najszybszy Genesis był 1,17 sekundy za najszybszym Ferrari - bardzo dobry wynik jak na debiut). Po jednej maszynie przedostał się Peugeot, Alpine oraz Cadillac. Pierwsze piętnaście Hypercarów w pierwszej sesji kwalifikacyjnej zamknęło się w przedziale tylko 0,907 sekundy! Pole position z przewagą tylko 0,011 sekundy za kierownicą Ferrari #51 zdobył Giovinazzi. Kolejne miejsca startowe zajęły zespoły: Toyota #8, Ferrari #50, Peugeot #94, Cadillac #12, Toyota #7, Alpine #35, Ferrari #83, BMW #20 oraz BMW #15. Pierwsza czwórka zmieściła się w przedziale zaledwie 0,073 sekundy! W grupie LMGT3 pole position wpadło w ręce zespołu Garage 59 z McLarenem #10 w składzie Au, Fleming i Kirchhöfer. Kolejne pozycje zajęły zespoły Akkodis ASP Team z samochodami Lexusa oraz Team WRT z samochodami BMW. W pierwszej dziesiątce nie zmieścił się ani jeden Aston Martin.
W niedzielę nad Imolą było słonecznie, ale po południu spodziewane były opady deszczu. Sygnał ruszenia do dwóch okrążeń formujących dawał Kimi Antonelli, włoski kierowca Formuły 1, który od ubiegłego roku startuje w zespole Mercedesa-AMG. Prototypom Ferrari udało się przed pierwszym zakrętem zabezpieczyć pierwszą linię, Toyota #8 spadła na miejsce trzecie. Już po dwunastu minutach zaczęło się dublowanie samochodów wolniejszej klasy. Peugeot #94 na miejscu czwartym zaczął tracić pozycje: najpierw spadła za Cadillaca, po chwili za Alpine. Przed kolejnymi zainteresowanymi Peugeot bronił się przede wszystkim prędkością maksymalną. O końcowe pozycje pierwszej dziesiątki z dwoma prototypami BMW walczyło żółte Ferrari #83. W grupie LMGT3 cały czas przed Lexusami bronił się McLaren. W pierwszych kilkunastu minutach wyścigu u mechaników pojawił się Genesis GMR-001 Hypercar #19, który do zrobienia miał przede wszystkim dojechanie do mety. Pierwsze żółte flagi po niespełna dwudziestu minutach: obróciło się jedno z Porsche niższej klasy, które było o krok od bolesnego zderzenia się z Corvette.
W drugiej połowie pierwszej godziny wyścigu oszczędzające energię Lexusy spadły poza podium, na miejsce drugie awansowało BMW, a na trzecie Ford. Po pięćdziesięciu minutach ścigania pierwszym Hypercarem w pierwszej dziesiątce, który zjechał na postój była Toyota #7, która na długi czas utknęła za Peugeotem #94. Mniej więcej w tym samym czasie na tor wrócił Genesis #19, który spędził kilkadziesiąt minut w garażu. Ferrari #50 oraz Toyota #7 zjechały na postój na tym samym okrążeniu, Ferrari #51 zatrzymywało się okrążenie później. Na postoju do garażu musiał zostać ściągnięty Lexus #78, który razem z drugim autem Akkodis ASP Team zaczynał wyścig na podium. Maszyna miała prawdopodobnie problemy ze skrzynią biegów. Chwilę później żółte flagi: na trawie po poważnej awarii zatrzymał się Lexus #87, który był dopiero co na postoju! Wirtualny samochód bezpieczeństwa, a po chwili prawdziwy samochód bezpieczeńswa, okazja na tankowanie bez większej starty czasowej. Pod żółtymi flagami zaczynała się druga godzina wyścigu.
Za samochodem bezpieczeństwa, który był w akcji przez kilkanaście minut, zmieniło się nieco ustawienie czołówki: prowadziło Ferrari #51 przed Toyotą #8 oraz tracącym tempo Ferrari #50, a grupie LMGT3 przewodził Ford #77 przed McLarenem #10 i BMW #69. Na miejsce piąte awansowało Ferrari #83, na dziesiąte spadł Peugeot #94. Połowa drugiej godziny: Cadillac #12 na nowym ogumieniu awansuje przed Ferrari #50 na miejsce trzecie, w grupie LMGT3 trwa zacięta walka o prowadzenie między kierowcami BMW i Forda. Na pierwsze miejsce awansowało BMW #69 ekipy WRT, które w tym roku w każdym wyścigu będzie występować w innych kolorach, wzorowanych na swoich przodkach. Na Imoli auto pokazało się w barwach nawiązujących do samochodu BMW startującego w serii DTM na początku lat dziewięćdziesiątych. Druga połowa drugiej godziny wyścigu: za jakieś półtorej godziny w okolicy spodziewane są opady deszczu, które mogą dotrzeć nad tor. Do wyścigu na ostatniej pozycji wrócił Lexus #78, który miał siedemnaście okrążeń straty.
Pod koniec drugiej godziny wyścigu Toyota #7 straciła miejsce szóste na rzecz Alpine #35, a później siódme na rzecz BMW #20, w czym pomogły nieco dublowane samochody. Na początku trzeciej godziny i większej różnicy okrążeń między postojami stawkę otwierał Cadillac #12, który był przed swoim drugim pit stopem. Później rolę tą odziedziczył na chwilę Aston Martin #009. Złe wieści dla czołówki Hypercarów: kary przejazdu przez aleję serwisową dla Cadillaca #12 oraz Ferrari #50 za naruszenie przepisów pod żółtymi flagami. Kurz na torze, żółte flagi: po postoju na nowym, nierozgrzanym jeszcze ogumieniu z toru wypadł Peugeot #93, który utknął w żwirowym poboczu! VSC po raz kolejny, kolejna okazja na zyskanie czegoś na szybkim postoju. W alei serwisowej Toyota #8, która wcześniej opłacalnie przyjęła inną strategię wymiany ogumienia, utrzymała się przed Ferrari #51. Cała stawka ponownie ustawiła się za samochodem bezpieczeństwa, który zgodnie z przepisami mogli wyprzedzić zdublowani.
Po wznowieniu ścigania i zjechaniu na karę Cadillaca #12 na prowadzenie po raz pierwszy w swoim setnym wyścigu w World Endurance Championship wyszła Toyota, niecałą sekundę przed Ferrari #51. Na miejscu trzecim znalazło się Alpine #35, a na czwartym chwilowo Ferrari #83, które musiało odpierać ataki Toyoty #7. Na tym etapie wyścigu w pierwszej dziesiątce znalazły się oba Hypercary produkcji Aston Martina. Między nimi jechał Peugeot #94, któremu udało się uwolnić dopiero pod koniec trzeciej godziny. Następne w kolejne do wyprzedzenia dwóch Valkyrie AMR-LMH było Alpine #36 oraz Cadillac #38. Po karach Ferrari #50 było dopiero piętnaste, a Cadillac #12 czternasty. Trzynasty był zupełnie nowy Genesis #17. W okolicy pojawił się deszcz, ale jego nadciągnięcie nad tor było mało prawdopodobne. W połowie wyścigu pozycje zaczął tracić Aston Martin #009. W grupie LMGT3 prowadził ponownie McLaren #10, za którym goniło BMW #69 oraz Chevrolet #33. Na liście ukaranych za zachowanie podczas VSC znalazło się Alpine #36.
Tuż za podium na długo utknęła Toyota #7, która ostatecznie pitowała wcześniej przed Alpine #35. Francuskie auto miało później dłuższy postój i straciło trzecie miejsce. Dwa okrążenia przed liderami na postój zjechało Ferrari #51, któremu na bardziej rozgrzanym ogumieniu nie udało się doprowadzić do bezpośredniego zagrożenia lidera. Na miejscu jedenastym znalazł się Genesis #17, którym w swoim debiucie w Hypercarach jechał 21-letni Jaubert. Zbliżyło się do niego Ferrari #50, które przez kilka kółek nie miało sposobu na wyprzedzenie. W niższej klasie prowadzenie objęło Corvette #33 tuż przed McLarenem #10, który nie dawał za wygraną. Prognoza pogody? Coraz bardziej możliwe opady deszczu, coraz więcej ciemnych chmur na horyzoncie. Pierwsze krople pojawiły się w końcówce czwartej godziny, ale nic ponad to. Peugeot #93 ponownie zwiedzał pobocza. Czwarta godzina wyścigu kończyła się z Toyotą #8 na prowadzeniu z przewagą prawie pięciu sekund nad Ferrari #51, miejsce trzecie zajmowała Toyota #7 ze stratą kolejnych piętnastu sekund.
Na samym początku piątej godziny wyścigu na prowadzenie w grupie LMGT3 wrócił McLaren #10. Kropel deszczy przybywało, ale nie były to opady zmieniające drastycznie sytuację na torze. Po kolejnej serii postojów przed Ferrari #51 znalazła się Toyota #7, która mogła zapewnić liderowi utrzymanie bezpiecznej odległości. Cały czas spodziewane były lekkie opady deszczu, a nie tylko krople tu i tam. Na trybunach stale przybywało parasoli i płaszczy przeciwdeszczowych. Do Ferrari #83 w ostatniej gazie wyścigu wsiadł Kubica, który spadł na miejsce siódme za Alpine #35 i BMW #20. Alpine #35 zbliżało się do podium, po wyprzedzeniu BMW #15 wskoczyło na miejsce czwarte. Na jakieś siedemdziesiąt minut przed końcem wyścigu do garażu ściągnięto Corvette #34, które jechało w pierwszej dziesiątce LMGT3. Przewaga lidera w grupie Hypercar zmalała do tego czasu do około pięciu sekund. Ferrari #51 na miejscu trzecim, mające nad liderem przewagę na ostatnim pit stopie, przypuściło pierwszy poważny atak na Toyotę #7, ale bez powodzenia. Opady deszczu ustały.
Wyglądało na to, że taktyka Toyoty na wykorzystanie i zmianę ogumienia nie będzie taka, na jaką liczyło Ferrari. Dzięki walce o drugie miejsce Toyota #8 powiększała przewagę na prowadzeniu, która na pięćdziesiąt minut przed końcem przekraczała dwanaście sekund. Gdzieś w okolicy pojawiły się pioruny, na sile przybierał wiatr. Toyota #7 z małymi problemami wymieniła wszystkie opony na nowe softy, Ferrari #51 zostało na softach, które miały ponad 30 okrążeń. Toyota #8 na podobnie zużytych softach po swoim ostatnim postoju, o ile nie zacznie padać deszcz, była ponad szesnaście sekund przed stale zbliżającym się Ferrari #51. Do Toyoty #7 na miejscu trzecim zbliżało się Alpine #35: jakieś jedenaście sekund starty na niecałe czterdzieści minut przed końcem. Trzydzieści pięć minut do końca: prowadzenie w LMGT3 traci McLaren #10, który snuje się powoli po torze! Jego problemy są tak duże, że spada od razu poza podium i traci kolejne pozycje. Maszynie zespołu Garage 59 ledwo wystarcza sił na dojechanie do alei serwisowej, której już nie opuściła.
Prowadzenie w niższej klasie odziedziczyło BMW #69, za którym goniło Corvette #33. Porsche #92 po przygodach, jak spadek na koniec stawki po poślizgu czy kara przejazdu przez aleję serwisową, miało się jak zwykle świetnie: miejsce trzecie w klasie. Na pół godziny przed końcem Toyota #8 była jakieś dwanaście sekund przed Ferrari #51 - wszystko było pod kontrolą, a japońska marka mogła sobie pozwolić na oszczędzanie energii z zapasem na ostatnie okrążenia. Druga Toyota systematycznie powiększała przewagę nad rywalami z Francji. Dwadzieścia minut do końca: przewaga lidera zatrzymała się na poziomie ponad jedenastu sekund. W samej końcówce o miejsca od czwartego do szóstego z Alpine #35 walczyło BMW #20 oraz Ferrari #50... do którego zbliżało się BMW #15 oraz Cadillac #38. Walka między wspomnianymi Hypercarami, które dzieliły ułamki sekund, trwała do samej mety!
Tegoroczny 6-godzinny wyścig na Autodromo Internazionale Enzo e Dino Ferrari zakończył się wygraną zespołu Toyota Racing w samochodzie numer #8 w składzie Sebastien Buemi, Brendon Hartley i Ryo Hirakawa. Była to już pięćdziesiąta wygrana Toyoty w World Endurance Championship! Na drugim miejscu wyścig ukończyła załoga Ferrari #51 w składzie Calado, Giovinazzi i Pier Guidi, a na trzecim zameldowała się Toyota #7 z ekipą w składzie Conway, Kobayashi i de Vries. Kolejne miejsca w pierwszej dziesiątce Hypercarów zajęły zespoły: Alpine #35, BMW #20, Ferrari #50, BMW #15, Cadillac #38, Aston Martin #007 oraz Ferrari #83. Na punkty do generalki konstruktorów na miejscu jedenastym załapało się Alpine #36 (Ferrari #83 jako jedyne zbiera punkty do pucharu zespołowego). Ani jednego punktu nie zdobył Peugeot. Zwycięzcy przejechali w sumie 213 okrążeń i minęli linię mety z przewagą 13,35 sekundy. Toyota #8 spędziła na prowadzeniu w sumie 129 okrążeń. Najszybszym okrążeniem wyścigu popisało się Ferrari #50 w rękach Nielsena. Do mety dojechały oba prototypy Genesisa - plan na debiut wykonany w 100%!
Rywalizacja w grupie LMGT3 zakończyła się wygraną zespołu Team WRT w BMW #69 w składzie Anthony McIntosh, Dan Harper i Parker Thompson (dla Harpera i Thompson był to debiut w WEC!). Zwycięzcy przejechali w sumie 194 okrążenia i wygrali z przewagą zaledwie 0,265 sekundy. Na miejscu drugim wyścig zakończyła ekipa TF Sport w Corvette #33 w składzie McDonald, Edgar i Catsburg (z powodu kontuzji łokcia pauzuje Keating, którego oglądaliśmy w #33 w ubiegłym roku), na trzecim zameldowało się Porsche #92 w barwach The Bend Manthey z zespołem w składzie Shahin, Pera i Lietz ze stratą całego okrążenia. Kolejne miejsca w pierwszej dziesiątce zajęły maszyny: Porsche #91, BMW #32, Ferrari #21, McLaren #58, Ford #88, Aston Martin #23 oraz Ford #77. Kolejny przystanek FIA WEC: 6-godzinny wyścig na Spa-Francorchamps już dziewiątego maja, próba generalna przed 24-godzinnym Le Mans.
Źródło/zdjęcia: fiawec.com, Ferrari, Genesis, Toyota, Michelin, Aston Martin 6 godzin Imola na forumToyota TR010 Hybrid na forumFerrari 499P na forumBMW M4 GT3 Evo na forumSubskrybuj kanał RSS aktualnościSkomentuj na forum


















