
6 godzin Circuit of the Americas - Sport techniczny
Od 6-godzinnego wyścigu na Circuit of the Americas w USA rozpoczęła się druga, przemeblowana część czternastego sezonu długodystansowych mistrzostw świata. W ramach przemeblowania z kalendarza wykreślono Katar i Bahrajn, a ich miejsce zajęła Hiszpania oraz Włochy, które... zahaczą w listopadzie od porę zimową. Wizycie w Teksasie towarzyszyły zupełnie inne warunki.
Circuit of the Americas o długości 5,5 kilometra gościł World Endurance Championship po raz dziewiąty w swojej historii i po raz trzeci w erze Hypercarów. W poprzednich dwóch latach wygrywały tu fabryczne zespoły Ferrari oraz Porsche. W sesjach treningowych za każdym razem dominował w tym roku ktoś inny: najpierw pierwsze pozycje zajmowały prototypy Ferrari przed Alpine, później Aston Martin przed Alpine i Genesisem, a w trzeciej sesji treningowej najszybszy był ponownie Aston Martin (który jako jedyny wystawił dwuosobowe składy), za którym uplasował się Genesis GMR-001 Hypercar oraz Cadillac. W kategorii LMGT3 przodowały kolejno samochody McLarena, Aston Martina oraz Ferrari. Do piątej rundy WEC z ośmiu przystąpiło trzydzieści pięć zespołów: siedemnaście prototypów i osiemnaście aut wywodzących się z drogowych modeli produkowanych seryjnie.
W sobotnich kwalifikacjach, w których temperatura powietrza przekraczała trzydzieści osiem stopni Celsjusza, do kluczowej sesji Hyperpole nie przedostały się tylko marki Peugeot oraz BMW. Pole position zdobył Giovinazzi w Ferrari 499P z numerem #51... tu po którym identyczny czas co do jednej tysięcznej uzyskał Aitken w Cadillacu #12! Trzeci ze stratą tylko 0,029 sekundy był Milesi w Alpine #35. Na kolejnych polach startowych ustawiły się: Aston Martin #007, Ferrari #50, Alpine #36, Toyota #8, Genesis #17, Toyota #7 oraz Genesis #19. Pole position wśród LMGT3 wywalczył Barrichello w Aston Martinie #23 zespołu Heart of Racing Team przed drugą maszyną tego samego zespołu. Na trzecim miejscu ustawiło się Porsche #91 zespołu Manthey DK Engineering przed Fordem, McLarenem, Ferrari, BMW, Mercedesem-AMG, Lexusem i drugim Fordem. Poza pierwszą dziesiątką wylądowały oba Corvette, w tym liderzy klasyfikacji generalnej mistrzostw.
Tuż przed startem niedzielnego wyścigu nad CotA nadciągnął nierównomiernie rozłożony deszcz, który sprawił, że miejscami było naprawdę mokro, a miejscami praktycznie sucho. Temperatura powietrza przekraczała 30 stopni, ale temperatura toru spadła poniżej 25 stopni - takich warunków nie było wcześniej przez cały weekend. Początek po dwóch standardowych okrążeniach formujących za samochodem bezpieczeństwa zapowiadał się na wyjątkowo niepewny, dlatego zarządzono dodatkowe kółko, które liczyło się już na poczet 6-godzinnych zmagań... a po nim jeszcze jedno. Wszyscy na starcie musieli być bardzo ostrożni, ale w grupie LMGT3 nie obyło się bez incydentów. Czysty start wśród Hypercarów wyglądał szczególnie obiecująco dla Ferrari #50, które na pierwszych dwóch okrążeniach awansowało z miejsca piątego na trzecie. Wśród LMGT3 na czele znalazły się dwa samochody Forda przed BMW i dwoma Aston Martinami.
Wśród LMGT3 przybywało incydentów: Porsche przepychające się z Aston Martinem, obrócone Corvette, które po zacieśnieniu zakrętu spotkało się boleśnie z Porsche, zostało obrócone i pozbyło się kilku kropel płynów ustrojowych i w końcu BMW z przebitą oponą po kontakcie z Lexusem, które zjeżdżało do mechaników w kłębach dymu z gumy i włókien węglowych (kierowca w tym momencie nie miał czym oddychać i prawie nie widział nic przed sobą). Po takich wypadkach już po niespełna dwudziestu minutach ścigania zapanowało FCY (Full Course Yellow). Żółte flagi kilka minut później: z Ferrari #50 w ciasnym zakręcie spotkał się Genesis #17, który po kontakcie obrócił się i spadł z miejsca prawie-trzeciego na siedemnaste. Dwie minuty później: kolejne FCY. Po wznowieniu ścigania cała stawka była skompresowana, ale obeszło się bez poważniejszych kontaktów. Posypały się kary za nieposzanowanie FCY, w tym drive-through dla lidera LMGT3, Forda #77.
Pierwsza trójka wśród Hypercarów pozostała przez pierwszą godzinę właściwie niewzruszona: Ferrari #51 ma prowadzeniu, Cadillac #38 drugi, Ferrari #50 trzecie, a za nimi dwa prototypy Alpine w swoim ostatnim sezonie startów pod tą marką (nieoficjalnie: cały projekt na przejąć chińskie Geely). W drugiej połowie pierwszej dziesiątki najbardziej interesująco wyglądała walka Aston Martina i Peugeota. W grupie LMGT3 po karach na prowadzenie wyszło Porsche #91. Pod koniec pierwszej godziny u mechaników pojawiło się BMW #32, które miało problemy techniczne. Po pierwszej serii pit stopów przed Ferrari #50 awansował Cadillac #38, który zaliczył krótsze tankowanie. Pod koniec drugiej godziny na tor wróciły lekkie opady deszczu. Żółte flagi: po kolejnym starciu wśród LMGT3 z uszkodzoną felgą i przesuniętą oponą na tylnej osi po torze snuje się McLaren #10, który był na granicy kary za przekraczanie granic toru.
Początek trzeciej godziny: problemy z ruszeniem po postoju Ferrari #51, strata co najmniej dwudziestu sekund i spadek poza pierwszą dziesiątkę. Krótka bitwa o prowadzenie tuż przed postojem japońskiej marki: Nielsen w Ferrari #50 kontra Hartley w Toyocie #8. Żółte flagi: po podbiciu na krawężniku obrócił się Peugeot 9X8 #93, prognoza pogody zapowiada opady deszczu za kilka minut, ale do niczego takiego nie doszło. Kolejny VSC pod koniec trzeciej godziny na sprzątanie toru, a po nim prawdziwy samochód bezpieczeństwa. W grupie LMGT3 prowadził Aston Martin #27 przed Porsche #91 i Fordem #77. Czwarta godzina wyścigu otwierała się za samochodem bezpieczeństwa i z deszczem daleko na horyzoncie. Na prowadzeniu po różnicach w strategiach na postoje i wykorzystanie dostępnego ogumienia oraz mniejszym lub większym szczęściu z momentem wyjazdu samochodu bezpieczeństwa znalazł się Cadillac #38 przed Alpine #35 oraz Aston Martinem #007, który wkrótce stracił pozycję na rzecz Toyoty #7. Kolejne przygody McLarena #10: przebita opona na przedniej osi po kontakcie z Fordem.
Połowa czwartej godziny: pierwsza trójka Hypercarów mieści się w przedziale niespełna 1,5 sekundy. Za chwilę zacznie się zabawa w szukanie okazji do wyprzedzenia podczas dublowania LMGT3. De Vries w Toyocie #7 na hamowaniu do pierwszego zakrętu wyprzedził da Costę w Alpine #35. Żółte flagi: po uderzeniu przez BMW obróciło się Porsche #92, które po połamaniu elementów przedniego zawieszenia miało kilka okrążeń straty. De Vries dobierał się do lidera, ale na razie bez powodzenia. Bamber w Cadillacu #38 znajdował się podczas dublowania w odpowiednim miejscu i czasie, a na prostych miał przewagę prędkości maksymalnej, ale po chwili zobaczył ostatnie ostrzeżenie za przekraczanie limitów toru przed ewentualną karą. W grupie LMGT3 przed Aston Martina #27 na drugie miejsce awansował Mercedes-AMG #61, na prowadzeniu utrzymywało się cały czas Porsche #911, którym jechał Guven.
W drugiej połowie czwartej godziny De Vries w końcu dopadł Cadillaca i wyszedł pewnie na prowadzenie. Tuż za nimi o miejsce trzecie walczyli kierowcy obu prototypów francuskiego Alpine. W tym czasie na wczesny postój, już piąty, zjechała Toyota #8, co wskazywało na jeszcze większe rozjazdy w taktyce i jeszcze więcej do przeanalizowania przez konkurencję (większość rywali była po trzech postojach). Gounon w Alpine #36 awansował na miejsce trzecie i natychmiast zaczął naciskać na Cadillaca #38. Tuż za pierwszą czwórką przed Ferrari #50 uciekał Aston Martin Valkyrie AMR-LMH #007. Zmiana prowadzenia w grupie LMGT3: nowym liderem zostaje Martin w Mercedesie-AMG #61. Walka o podium w Hypercarach: Gamble w Aston Martinie #007 awansuje na chwilę przed Alpine #35, ale nie jest w stanie utrzymać pozycji. Do końca czwartej godziny wyścigu Toyota #7 zbudowała przewagę prawie dziesięciu sekund. Na ostatnie miejsce w grupie LMGT3 miało wkrótce spaść BMW #32, które za seryjne przekraczanie limitów toru dostało dwuminutową karę postoju.
Na początku piątej godziny wyścigu po kolejnych postojach na prowadzeniu znajdował się Kobayashi w Toyocie #7, za którym plasowało się Alpine #36, Toyota #8 oraz dwa samochody Ferrari. Kubicy w Ferrari #83 udało się na chwilę wyprzedzić Hirakawę w Toyocie #8, ale po chwili wrócił na miejsce czwarte. Później oddał pozycję fabrycznemu Ferrari #51. Załoga Cadillaca #38 mogła odetchnąć z ulgą: potencjalne piąte przekroczenie granic toru nie zostało uznane za godne wlepienia kary. Żółte flagi: poza granicami toru zatrzymał się McLaren #10. Kara dla Toyoty #8: drive-through za przekroczenie dozwolonej prędkości na wyjeździe z alei serwisowej. O ostanie miejsca pierwszej dziesiątki z Aston Martinem #007 walczyło BMW M V8 Hybrid #15, które do tej pory było tylko tłem w Hypercarach. Poza pierwszą dziesiątką plasowały się oba prototypy Peugeota i oba prototypy Genesisa. FCY: z Lexusa #78 odfrunęła cała przednia maska, która wylądowała na środku toru.
Koniec piątej godziny wyścigu: kara drive-through za naruszenie dobrych obyczajów pod FCY dla Mercedesa-AMG #61, który zajmował miejsce drugie w grupie LMGT3. Żółte flagi: Lexus #78, który dopiero co dostał nową pokrywę komory silnika i hektary taśmy klejącej zatrzymuje się poza granicami toru. Jego maska obluzowała się ponownie, ograniczyła widoczność kierowcy, który po spotkaniu z krawężnikami rozbił swój przedni zderzak i oderwał ponownie maskę - to właściwie koniec wyścigu dla japońskiej maszyny. VSC, a po chwili właściwy samochód bezpieczeństwa. To zmieniło właściwie wszystkim zapatrzenie na ostatnią godzinę wyścigu i potencjalne ruchy taktyczne. Po postojach pod żółtymi fagami na prowadzeniu utrzymywała się Toyota #7 ponad dziewięć sekund przed Alpine A424 #35 i kolejne dziewięć sekund przed Ferrari #50. Najgorzej na tym wszystkim wyszło Alpine #36, które spadło poza pierwszą dziesiątkę. Jako czwarty pokazał się Genesis #19, który miał jeszcze duży zapas energii w wirtualnym zbiorniku paliwa. Czy innym uda się dojechać do mety bez dodatkowego tankowania pod koniec?
Zielone flagi: do końca zostało niecałe 50 minut ścigania, nie trzeba będzie tankować jeszcze raz. Pierwsza dwójka, Toyota #7 oraz Alpine #35, oddala się natychmiast od pozostałych. Na skraju strefy punktowej ciosami wymieniają się kierowcy BMW, Peugeota oraz Genesisa. Po uspokojeniu stawki na miejsce dziesiąte awansuje Alpine #36. Daleko poza pierwszą dziesiątką walczyła Toyota #8 oraz Ferrari #51, które zaczynało z pole position. W niższej klasie prowadził Aston Martin #27 przed Porsche #91. W drugiej połowie pierwszej dziesiątki LMGT3 panował ogromny tłok, nie obyło się bez rękoczynów. Genesis #19 po pit stopie spadł z miejsca czwartego na dziewiętnaste. Pół godziny do końca: De Vries w Toyocie #7 z przewagą ponad czterech sekund nad Ferrari #50 poprawiał kolejne najszybsze okrążenia wyścigu. Więcej złych wiadomości dla Mercedesa-AMG #61 na miejscu czwartym wśród LMGT3: kara drive-through za przewinienie pod VSC.
Piętnaście minut do końca, ale to jeszcze nie koniec. Oba prototypy Alpine są pod lupą sędziowską, jeden za starcie z rywalami jako poszkodowany, drugi za niebezpieczny wyjazd po pit stopie. W tle kolejne kary za limity toru zbiera Porsche #92. Toyota #7, która jechała po pierwszą wygraną marki na Circuit of The Americas w historii WEC, ląduje poza torem! Ogromne problemy japońskiej marki: De Vries zgłasza awarię układu kierowniczego, stracił ciśnienie hydrauliki! Na prowadzenie wychodzi Ferrari #50 przed zbliżającym się Alpine #35, Toyota #7 zjeżdża do mechaników i nie wraca już na tor. Cadillac V-Series.R #12 na miejscu ósmym otrzymuje karę doliczenia pięciu sekund za zyskanie przewagi poza torem, co może go wysłać poza pierwszą dziesiątkę. Po wyprzedzeniu BMW #15 amerykański prototyp awansuje na miejsce siódme. Żółte flagi w samej końcówce: po uderzeniu przez BMW obrócił się Lexus #87, który wypadł poza pierwszą dziesiątkę LMGT3. Alpine #35 dostało karę doliczenia pięciu sekund, cały czas było na granicy pięciu sekund przewagi nad rywalami w Cadillacu.
Tegoroczne Lone Star Le Mans na Circuit of the Americas zakończyło się zwycięstwem załogi Ferrari #50 w składzie Antonio Fuoco, Miguel Molina i Nicklas Nielsen. Była to pierwsza wygrana Ferrari w tym roku i ósma wygrana modelu 499P w ogóle (na przyszły rok Włosi szykują już zmodernizowaną maszynę). Zwycięzcy pokonali na prowadzeniu 33 okrążenia ze 167. Drugi stopień podium zajął zespół Cadillaca #38 w składzie Bamber, Bourdais i Aitken ze stratą niespełna 4,5 sekundy, a trzecie Alpine #35 w składzie da Costa, Habsburg i Milesi ze stratą około 6,1 sekundy do Ferrari. Dla Alpine było to pierwsze podium w tym roku, dla Cadillaca drugie. Pierwszą dziesiątkę Hypercarów po podliczeniu wszystkich kar zamknęły załogi: Aston Martin #007, Alpine #36, Toyota #8, Genesis #17, BMW #15, Cadillac #12 oraz Peugeot #94. Startujące z pole position Ferrari #51 po błędzie podczas postoju i niesprzyjających okresach VSC ukończyło wyścig dopiero na miejscu jedenastym. Aż piętnaście Hypercarów pokonało wszystkie 167 okrążeń. Do mety nie dojechała tylko pechowa Toyota TR010 Hybrid #7...
W grupie LMGT3 triumfował Aston Martin #27 amerykańskiego składu Heart of Racing Team, który tworzyli Ian James, Zacharie Robichon i Mattia Drudi (pod koniec wyścigu w samochodzie zawiodła klimatyzacja). Była to dopiero druga wygrana Aston Martin w WEC w erze LMGT3. Miejsce drugie ze startą ponad pięciu sekund zajęło Porsche #91 zespołu Manthey DK Engineering w składzie Cottingham, Boguslavskiy i Guven, podium zamknął drugi pojazd Heart of Racing Team, Aston Martin #27 ze składem Newell, Barrichello i Adam nie stratą niespełna trzech sekund do Porsche. Poza podium wyścig zakończyło Ferrari #21, Ford #77, oba Mercedesy-AMG, McLaren #58, Ford #88 oraz Ferrari #54 na miejscu dziesiątym w klasie. Do mety nie dojechał tylko Lexus #78 w barwach Akkodis ASP Team.
Po pięciu wyścigach z ośmiu w klasyfikacji generalnej konstruktorów prowadzi Toyota, której przewaga nad BMW powiększyła się z pięciu do dziewięciu punktów. Trzecie jest Ferrari ze stratą dwudziestu sześciu punktów. W tabeli kierowców prowadzą Rast i Frijns, z którymi punktowo cały czas zrównani są Kobayashi i Conway, de Vries (nikt z tej piątki nie punktował w USA). W klasyfikacji zespołowej dużą przewagę utrzymuje załoga TF Sport z Corvette #33, do której zbliżyło się Vista AF Corse z Ferrari #21. Pierwsza trójka wśród kierowców LMGT3 nie zdobyła w USA ani jednego punktu i nie zmieniła kolejności: pierwszy Edgar, za nim Catsburg, trzeci Keating (każdy z Corvette #33, które miało w tym roku różne składy). Do końca sezonu zostały trzy 6-godzinne wyścigi. Kolejnym punktem WEC będzie wyścig na torze Fuji w Japonii w dniu dwudziestym siódmym września. Przedostatnią rundą będzie Barcelona w połowie października, a ostatnią Monza na początku listopada.
Źródło/zdjęcia: fiawec.com, Ferrari, Aston Martin 6 godzin Circuit of the Americas na forumFerrari 499P na forumAston Martin Vantage GT3 na forumSubskrybuj kanał RSS aktualnościSkomentuj na forum


















