
24 godziny Le Mans - Świadome środowisko
Dziewięćdziesiąty czwarty 24-godzinny wyścig Le Mans, w którym z pole position po raz pierwszy ruszał prototyp produkcji BMW, przeszedł do historii. Szósta edycja pod rządami Hypercarów zakończyła się w niedzielę po południu. Przez trzy ostatnie lata rządziło tu niepodzielnie Ferrari, które w tym roku od początku miało trudności ze znalezieniem się w gronie faworytów.
Do tegorocznego Le Mans, będącego trzecią rundą World Enduranche Championship, przystąpiło osiemnaście zespołów w grupie Hypercar, dwadzieścia pięć w grupie LMGT3 oraz dziewiętnaście w grupie LMP2, która nie jest częścią mistrzostw świata. Po raz pierwszy w historii na starcie pojawiły się samochody koreańskiego producenta. Był nim Genesis, który z początkiem sezonu 2026 dołączył do Hypercarów. Pole position zajęła załoga BMW #15, choć w kwalifikacjach o kilka tysięcznych sekundy szybszy był jeden z kierowców Cadillaca (okrążenie zostało wykreślone w ramach kary). Pole position wśród LMGT3 zajął Aston Martin #27 w barwach Heart of Racing, a stawce LMP2 przewodziła Oreca #28 formacji IDEC Sport. Dopiero z miejsca siedemnastego miało startować Ferrari #83 zespołu AF Corse z Kubicą w składzie, który wygrał w Le Mans rok temu. Ze szczegółami kwalifikacji, treningów i innymi wiadomościami można zapoznać się w osobnym materiale na naszych łamach: 24 godziny Le Mans - Oczekiwanie na start.
W dniu wyścigu o godzinie dwunastej odbyła się 15-minutowa sesja rozgrzewkowa, która miała na celu przede wszystkim ostatnie sprawdzenie wszystkich samochodów i całego zaplecza. Nie wszyscy celowali w szybkie okrążenia i na szczycie tabeli z wynikami znalazły się dwa fabryczne prototypy Ferrari przed Toyotą. Prognoza pogody na wyścig nie przewidywała żadnych opadów deszczu i temperatury powietrza zbliżające się w porywach do trzydziestu stopni Celsjusza. BMW #15 jako pierwszy prowadził Magnussen, a pierwszą linię startową uzupełniał Stevens w Cadillacu #12. Przed wyścigiem setną rocznicę swojego debiutu w Le Mans świętował Peugeot, który przyprowadził między innymi historyczne prototypy z serii 905 oraz 908. Swoje nowe i historyczne maszyny, w tym wyścigowe M3 Touring 24H oraz premierowy koncept M Neue Klasse, przywiozło BMW. Ford świętował 60-lecie swojej pierwszej wygranej w Le Mans i do muzeum Le Mans sprowadził nie tylko zabytkowy egzemplarz GT40 MkII, ale również artefakty, jak oryginalne stopery, notatki czy rachunki za cygara wypalone po wygranej.
Całą stawkę na okrążeniu formującym w roli Grand Marshala za kierownicą drogowego Porsche 911 poprowadziła Sarah Bovy, która do końca ubiegłego roku startowała w klasie LMGT3, a wcześniej LMGTE. Sygnał do uruchomienia silników dał i ozdobną francuską flagą na starcie machał sir Mark Cavendish, brytyjski kolarz, który ma na koncie między innymi rekordową liczbę indywidualnych wygranych etapów Tour de France. Wyścig wystartował punktualnie o godzinie szesnastej w sobotę. Już na starcie na miejsce trzecie z pierwszego spadło BMW #15, a na prowadzenie wyszedł Cadillac #12 przed BMW #20. Pozycje właściwie natychmiast zaczął zdobywać Cadillac #38. Przed końcem pierwszego kółka na miejsce pierwsze awansowało BMW #20. Między fabrycznymi Ferrari doszło do małych przepychanek, małe problemy miał jeden z Aston Martinów, po kilka pozycji straciły prototypy marki Genesis, którym brakowało prędkości maksymalnej, mniej więcej na swoich miejscach zostały Toyoty, topową klasę zamykały Peugeoty za Ferrari #83, które nie prowadziło się najlepiej. Wśród LMGT3 prowadził Aston Martin w barwach Heart of Racing Team przed dwoma Lexusami. Prowadzenie w grupie LMP2 utrzymał zespół IDEC Sport.
Po dwudziestu minutach na miejsce trzecie wróciło Alpine A424 #35, na czwarte spadło BMW #15. Ferrari #83 awansowało do tego czasu na miejsce czternaste. Kilka minut później przed BMW #15 znalazł się również Cadillac #101, ale nie wykluczone, że BMW po prostu oszczędzało paliwo, aby zatrzymywać się w sumie mniej razy (stan wirtualnego zbiornika paliwa tego jednak nie potwierdzał). Po dwudziestu pięciu minutach wyścigu zaczęło się pierwsze dublowanie samochodów LMGT3, Rast prowadził wtedy w BMW #20 z przewagą blisko siedmiu sekund. Chwilę później na pierwszy postój jako pierwsza z Hypercarów zjechała Toyota #7. BMW #15 spadło za Cadillaca #38, który wskoczył na miejsce piąte. Kolejnym Hypercarem na swoim pierwszym postoju była... Toyota #8. Wyglądało na to, że japońska marka będzie rozgrywała wyścig w jakiś sposób strategicznie. BMW #15 cały czas traciło pozycje, tym razem spadło za Ferrari #51. W grupie LMP2 rozpoczęły się wczesne, ale regularne pit stopy.
Pierwsze żółte flagi: tuż po postoju w poślizg wpadł Mercedes-AMG #61 klasy LMGT3, który zatrzymał się tyłem do kierunku jazdy. Auto dojechało do mechaników z uszkodzonym przodem. Ferrari #83 było daleko poza szczytową formą, straciło pozycję na rzecz Peugeota #93. Po pit stopach pod koniec pierwszej godziny wyścigu na prowadzeniu przed BMW M Hybrid V8 #20 znalazła się Toyota #8 spoza pierwszej dziesiątki, która miała za sobą kilka szybkich okrążeń na pustym torze i jako lider budowała pewnie przewagę - po kilku okrążeniach było to prawie dziesięć sekund. Toyota #7 zyskała prawie dziesięć pozycji pozycji, ale utknęła na miejscu piątym. O miejsce trzecie walczyło Alpine #35 oraz Cadillac #38. Po postojach Toyota #7 spadła na miejsce dwunaste przed Ferrari #50, a Toyota #8 znalazła się na miejscu ósmym przed Peugeotem #94, na prowadzenie wróciło BMW #20. Hypercary podzieliły się do tego momentu na kilka grup jadących różnymi strategiami tankowania, które jeszcze bardziej różniły strategie wykorzystania ogumienia. Do wyboru były slicki Michelin w wariantach soft, medium oraz hard, na softy zdecydował się w tym momencie tylko jeden z Aston Martinów.
Toyota #8 po starcie z miejsca piętnastego po kolejnych postojach ponownie budowała przewagę na prowadzeniu, a Buemi ustanawiał nowe najszybsze okrążenia wyścigu. Toyota #7 ponownie utknęła, tym razem na miejscu ósmym za Ferrari #51. Drugie było BMW #20, trzecie Alpine #35, miejsca od czwartego do szóstego obsadzały prototypy Cadillaca. Na początku trzeciej godziny wyścigu trwała walka o miejsce trzecie: Cadillac #101 bronił się z powodzeniem przed Ferrari #51. W grupie LMP2 niezmiennie najlepiej wyglądał zespół IDEC Sport z Orecą #28, a w LMGT3 na prowadzeniu znajdował się Lexus #78 w barwach Akkodis ASP Team. Żółte flagi: w poślizg po kontakcie z dublowanym LMP2 wpadło Ferrari #50, które podążało tuż za jedną z Toyot. Trzecią godzinę kończyło kolejne starcie Cadillaca #101 oraz Ferrari #51 w walce o czwarte miejsce, tym razem górą była włoska maszyna. Toyota #7 zaczęła tracić ciśnienie w jednym z kół na tylnej osi, co miało już miejsce podczas treningów.
Pierwsze FCY na początku czwartej godziny: tor trzeba posprzątać z odłamków. W takich warunkach na krótkie tankowanie - strategiczne lub awaryjne - zjechało BMW #20, Cadillac #12 oraz Cadillac #101. W grupie LMP2 trwały naprawy połamanego zawieszenia w samochodzie #3 zespołu DKR Engineering. Żółte Ferrari #83 z Kubicą za kierownicą na miejscu dwunastym nie dawało się wyprzedzić i psuło nastroje na pokładzie szybszego Aston Martina #009. W innym miejscu w LMP2 #9 zespołu Proton Competition wślizgiem w zakręcie bok w bok wjechało Ferrari #51, którym sterował Pier Guidi. Poszkodowany został przede wszystkim samochód niższej klasy, ale wszyscy pojechali dalej. W drugiej połowie czwartej godziny rywalizacji nastąpiła zmiana lidera: Aitken w Cadillacu #38, który dwa dni wcześniej tylko przez jakieś dwadzieścia minut mógł cieszyć się z pole position, wyprzedził BMW #20, którym jechał van der Linde!
Ferrari #51 za spowodowanie kolizji otrzymało karę przejazdu przez aleję serwisową, po której spadło na miejsce dziewiąte. Kolejnym samochodem, który musiał być ściągnięty pod dach w celu napraw po kontakcie z rywalami zostało Corvette #13 zespołu 13 Autosport w kolorach świętujących kanadyjskie pochodzenie. Auto wycofano z wyścigu. Pięć sekund kary za niebezpieczny wyjazd z pitów dostało Ferrari #83. W grupie LMP2 trwała walka o miejsce trzecie, CLX Motorsport kontra Forestier Racing by Panis. W klasie tej prowadziła Doriane Pin, która jechała Orecą #30 ekipy Duqueine Team. Na początku piątej godziny z przewagą ponad pół minuty prowadziła Toyota TR010 Hybrid #8, która ponownie miała względnie pusty tor przed sobą i konsekwentnie realizowała alternatywną strategię. Po jej postoju na miejsce pierwsze wróciło BMW #20, które miało niecałe dwie sekundy dystansu do Cadillaca #38. Miejsce trzecie zajmował Cadillac #12, Toyota #8 po powrocie na tor spadła na miejsce czwarte.
Prowadzenie BMW #20 nie trwało długo, a van der Linde dodatkowo zgłaszał narastające wibracje. Aitken przygotował kolejny manewr wyprzedzania, wykonał zaplanowane zadanie bezbłędnie i ponownie umieścił swojego Cadillaca #38 na miejscu pierwszym! Żółte flagi: obróciło się LMP2 #3 zespołu DKR Engineering, które wróciło niedawno na tor po naprawach. Walka o miejsce dwunaste: Toyotę #7 na zimnych oponach wyprzedza Genesis GMR-001 Hypercar #17, na kolejnym kółku następuje zmiana miejsc. W pierwszej dziesiątce Hypercarów nie było ani jednego Peugeota, ani jednego Aston Martina i ani jednego Genesisa, co było szczególnie rozczarowujące w przypadku brytyjskiej marki, która w treningach i kwalifikacjach pokazywała świetne tempo. Peugeot od samego początku zamykał tabele i nie spodziewał się właściwie niczego innego. W grupie LMGT3 prowadził Lexus #87 przed Aston Martinem #27 oraz Porsche #91.
Szóstą godzinę wyścigu zaczynała pogoń Toyoty #7 za Alpine #35 na miejscu dziesiątym. Japońską maszynę prowadził Kobayashi, do którego należy rekord okrążenia Le Mans, ustanowiony za czasów LMP1. Tuż za tą dwójką jechało Ferrari #83. W opałach ponownie znalazł się Mercedes-AMG #61 zespołu Iron Lynx, w którym formę straciło zawieszenie jednego z kół tylnej osi. Była to druga maszyna po Corvette #13, która oficjalnie odpadła z wyścigu. Alpine #35 po postoju zniknęło sprzed nosa Toyoty #7, ale w jego miejsce pojawił się Cadillac V-Series.R #101. Rozwiązaniem problemu okazał się pit stop Toyoty #7, która wróciła na tor daleko przed Alpine #35 i tuż przed Ferrari #83. Prawie wszyscy jechali na tym etapie na gumach medium, tylko Ferrari #50 i Ferrari #83 miały założone na lewy tył opony hard. Walka o miejsce ósme: Toyota #7 wyprzedziła Cadillaca #101, Cadillac #101 wyprzedził Toyotę #7, Toyota #7 wyprzedziła Cadillaca #101 ponownie, Cadillac #101 wyprzedził Toyotę #7 po raz drugi! Na kolejnym okrążeniu Toyocie #7 udało się awansować na stałe.
Pod koniec szóstej godziny pierwsza trójka wyścigu wyglądała na mocno ugruntowaną: na prowadzeniu Cadillac #38, za nim BMW #20 oraz Toyota #8, każdy na innym poziomie wykorzystania wirtualnego zbiornika paliwa. Cadillaca prowadził Bourdais, który urodził się w Le Mans. Wielkie kłopoty BMW #15 po kontakcie podczas optymistycznego dublowania LMP2 z mniej doświadczonym kierowcą na pokładzie: uszkodzona karoseria i przebita opona tylnej osi, która po chwili pożegnała się z felgą i udała się pod barierki! Do tej pory niemiecka maszyna, która zaczynała z pole position, liczyła się w walce o czołówkę. Incydent ten kosztował stratę trzech okrążeń. Niedługo później władzę nad Le Mans zaczęły przejmować nocne ciemności. Czołówka w połowie siódmej godziny: Cadillac #38, BMW #20 ze stratą ponad trzydziestu sekund oraz Cadillac #12 starający utrzymać się przed Toyotą #8. Prototypy Ferrari powoli zbliżały się do wyższych pozycji: miejsca szóste, siódme i dziesiąte.
Peugeot 9X8 #93 zarobił pod żółtymi flagami na karę przejazdu przez aleję serwisową, ale na miejscu siedemnastym nie robiło to większej różnicy. Pierwsze minuty ósmej godziny: Buemi w Toyocie #8 szuka sposobu na zaatakowanie Frijnsa w BMW #20 i powrót na prowadzenie. Dublowane BMW #15 znajduje się przypadkowo w takiej pozycji, że całkiem przypadkowo może pomóc w utrzymaniu przewagi. Toyota i BMW zjeżdżają na pit stop na tym samym okrążeniu, Toyota #8 nie zmienia kół i wraca na tor na miejscu drugim, prowadzi Cadillac #38. Ciąg dalszy problemów BMW #15, które zostało ściągnięte do garażu: awaria układu kierowniczego. Żółte flagi: poza torem LMP2, które wyrzuciło masę żwiru na asfalt. Żółte flagi w innym miejscu toru: poza torem w żwirowej pułapce utknęło Ferrari #54 zespołu Vista AF Corse klasy LMGT3, które po uderzeniu przez rywali i locie bokiem pożegnało się z jednym z tylnych kół i wyścigiem. Na tor wyjeżdżają po raz pierwszy samochody bezpieczeństwa. Oponę na tylnej osi straciło w międzyczasie Porsche #91.
Pod żółtymi flagami zaroiło się od samochodów w alei serwisowej. Wszyscy musieli później grzecznie czekać na samochód bezpieczeństwa przed wyjazdem. Małych napraw wymagał między innymi Cadillac #38, w którym wysiadł panel wyświetlający pozycję i inne interesujące informacje. Kilka minut po północy rozpoczęto czasochłonną operację oddublowania i ustawiania się w odpowiedniej kolejności. Dotychczasowe różnice czasowe między bezpośrednimi rywalami zostały zredukowane niemal do zera. Zielone flagi w połowie dziewiątej godziny: prowadzi Toyota #8 przed BMW #20 oraz dwoma prototypami Cadillaca. Do garażu zostaje ściągnięte Ferrari 499P #50! Mechanicy zdejmują przednią część karoserii, pochylają się z obu stron do kabiny. Cadillac przeszedł od razu do ataku: #12 na miejscu drugim, #38 na miejscu trzecim, na miejsce czwarte spadło BMW #20, do którego zbliżał się Cadillac #101. W Ferrari #83 pogarszają się wibracje.
Ferrari #50 po wymianie elementów systemu gaśniczego wróciło na tor ze stratą aż ośmiu okrążeń do lidera. Na początku dziesiątej godziny prowadziła Toyota #8 z przewagą ponad dziesięciu sekund nad najbliższym samochodem Cadillaca. Na miejscu piątym znalazł się Genesis #19, który przed postojem zbliżał się do BMW #20. Cadillac #12 na miejscu drugim znalazł się niespodziewanie niecałą sekundę za liderem. Toyota #8 w rękach Hartley'a straciła całą przewagę na wycieczce poza tor po nieudanym hamowaniu na zakręcie Mulsanne! Niecałe dwie sekundy za liderem był Cadillac #38. Peugeoty w tegorocznym Le Mans robiły tylko za tło, miały już dwa okrążenia straty do lidera. W grupie LMP2 sytuacja byłą unormowana: z dużą przewagą prowadziła załoga Duqueine Team w samochodzie #30. Inter Europol Competition zajmował miejsca trzecie i piąte w swojej klasie. Stawce LMGT3 przewodziły dwa Lexusy, za którymi goniło Corvette #34.
Na kolejnym postoju Toyota #8 wymieniała ogumienie, na tor wróciła za Cadillaca #38. Postój Cadillaca #12 zaowocował potwierdzeniem przejęcia pozycji numer jeden z dużą przewagą kilkunastu sekund. Na miejscu czwartym pokazał się Genesis #19, który miał o dwa postoje od lidera mniej. Piąta była Toyota #7. Na początku jedenastej godziny wyścigu Genesis #17 starł się z dublowanym LMP2, którego hamowanie zaskoczyło kierowcę przed jedną z szykan na prostej Hunaudieres. Obyło się na szczęście bez większych uszkodzeń. Cadillac #12 na miejscu pierwszym dorobił się problemów z hamulcami, które wymagały dodatkowej pracy i uwagi ze strony kierowcy. Dodatkowo trzeba było oszczędzać ogumienie na przedniej osi. Prowadzenie przejął Aitken w Cadillacu #38, a w połowie jedenastej godziny Hartley w Toyocie #8 awansował na miejsce drugie przed Deletraza w Cadillacu #12. Dziewiąty był Kubica w Ferrari #83 za trzecią maszyną Cadillaca. Gdy nikt nie patrzył z wyścigu wycofał się drugi Mercedes-AMG zespołu Iron Lynx.
Na początku dwunastej godziny po kolejnych postojach i przetasowaniach na prowadzenie na krótko wróciła Toyota #8, którą po potrójnym stincie miał za chwilę opuścić Hartley. Miejsce drugie zajmował Cadillac #12, trzecie było BMW #20. Toyota mieszała opony medium i soft (soft tylko z przodu z prawej), zespoły Cadillaca i BMW stawiały na same softy. Jaubert w Genesisie #17, który był poza pierwszą dziesiątką, kończył swój czwarty stint z rzędu! Żółte flagi, a po chwili FCY: pod barierkami w żwirze zatrzymała się Oreca 07 #25 zespołu Algarve Pro Racing, która dopiero co była na wymianie ogumienia. Kierowca zblokował koła podczas hamowania i nie wyrobił się na zakręcie. Kilka minut później żółte flagi w innym miejscu z innego powodu: na krawędzi toru w okolicach zakrętu Indianapolis na awaryjnych światłach zatrzymał się Genesis #19, który nie chciał jechać dalej. Kolejne FCY. Po przepchnięciu przez obsługę i chwili przekonywania samochód udało się uruchomić ponownie, ale miejsce w pierwszej dziesiątce wyglądało na stracone.
Kobayashi w Toyocie #7 tuż przed planowanym pit stopem myślał o przebiciu się do czołówki i nie omijał żadnej okazji do wyprzedzenia. Po atakach na Cadillaca #101 awansował na chwilę na miejsce piąte. Dwanaście godzin do końca: prowadzi Cadillac #12 przed BMW #20, wśród LMP2 dowodzi Oreca #30 formacji Duqueine Team, a stawkę LMGT3 otwiera Corvette #33. Toyota #8 była czwarta, straciła na pit stopie kilka sekund, które mogą okazać się bezcenne. Miejsce piąte zajmowała Toyota #7. Wręczono kary drive-through za przewinienia pod żółtymi flagami, między innymi dla Cadillaca #101 na miejscu siódmym oraz... Toyoty #8, która walczyła do tej pory o wygraną! Chwilę po ogłoszeniu kar do garażu został ściągnięty Cadillac #38 z miejsca trzeciego! Jego bliżej nieokreślone problemy miały źródło na wysokości przedniej osi, prawdopodobnie zawiodło wspomaganie układu kierowniczego. W tym samym czasie u mechaników wylądował także Ford #77 klasy LMGT3.
Cadillac #38 wrócił na tor ze stratą siedmiu okrążeń do lidera na miejscu siedemnastym. Niżej było tylko Ferrari #50 ze stratą ośmiu kółek. Toyota #8 po odbyciu kary nie straciła pozycji, ale oberwała czasowo. W pierwszej dziesiątce usadowił się między innymi Aston Martin Valkyrie AMR-LMH #007, a tuż za pierwszą dziesiątką jechały oba samochody Genesisa. Pod koniec trzynastej godziny ścigania zaczął zbliżać się wschód Słońca. Wyglądało na to, że walka o wygraną wyścigu rozegra się między zespołami Cadillaca #12 oraz BMW #20, a Toyocie pozostanie ostatni stopień podium. Ale do końca pozostało jeszcze prawie jedenaście godzin, a historia znała niejeden przypadek, w którym wynik rozstrzygał się dosłownie na ostatnim okrążeniu. W grupie LMP2 podium było cały czas zajęte przez jeden z samochodów Inter Europol Competition, ale na zagrożenie pozycji lidera się nie zapowiadało.
Żółte flagi: Genesis #19 ponownie stracił moc, toczył się przez chwilę z pomocą silnika elektrycznego, zatrzymał się na torze, zgasły światła. Po chwili ponownie wrócił do życia, a kilka okrążeń później zatrzymał się przez swoim garażem na dłuższy postój i diagnostykę. Przy próbie odjazdu zgasł ponownie! Na szczycie: Cadillac #12 prowadzi z przewagą ponad czterech sekund nad BMW #20 i prawie czterdziestu sekund nad Toyotą #8. Do garażu ponownie został ściągnięty Cadillac #38, którego tym razem oglądano z tyłu i z przodu. Był to właściwie koniec wyścigu dla jednego z dwóch fabrycznych składów pod szyldem Cadillac Hertz Team Jota. Ferrari #83 w rękach Kubicy na świeższym ogumieniu goniło Cadillaca #101 na miejscu piątym. Dziesięć godzin do końca: Cadillac #12 prowadzi z przewagą około trzynastu sekund nad BMW #20, kilka sekund odrobiła Toyota #8. Do Toyoty #7 na miejscu piątym zbliżało się Alpine #35 oraz dwa prototypy Ferrari. Do Toyoty i Alpine na nowych oponach dojeżdżał zdublowany Lotterer w Genesisie #17.
Aston Martin #009 na miejscu dwunastym oberwał karą drive-through za wyprzedzanie pod żółtymi flagami. Żółte flagi w pierwszej połowie piętnastej godziny wyścigu: poza torem znalazł się Mercedes-AMG #62 w barwach Team Qatar by Iron Lynx. Ma uszkodzenia na tylnej osi... i prawie całe okrążenie przed sobą! Po dojechaniu do garażu zespół wycofuje się z wyścigu - odpada trzecie AMG z trzech. Żółte flagi i slow zone przed linią start/meta: trwa porządkowanie toru, na którym zalega żwir. Kilkanaście minut później FCY: ratunku wymagał zielono-biały słupek wyrzucony na tor po rozjechaniu przez LMP2, a może coś jeszcze w kilku innych miejscach toru. Zbliża się siódma rano: Toyota #8 na miejscu trzecim w rękach Buemi'ego ma niecałe dwadzieścia dziewięć sekund do lidera i uszczupla straty w takim tempie, że może jeszcze odrobić cały dystans. Kara drive-through dla Aston Martina #27, który walczył o wygraną w grupie LMGT3! Identyczne przewinienie w slow zone i taka sama kara dla Ferrari #83.
Żółte flagi w końcówce piętnastej godziny wyścigu: na miękkiej ścianie z opon zatrzymała się Oreca #99 zespołu AO by TF, która zajmowała miejsce trzecie w swojej klasie! Po wyciągnięciu ze żwiru samochód wrócił do mechaników o własnych siłach, wymieniono w nim przednią część karoserii. W innym miejscu toru piruet wykręciła Oreca #3. Kilka minut później: kolejna kara drive-through dla Cadillaca #101, tym razem za naruszenie procedur obowiązujących podczas FCY. Żółte flagi: kolejny poślizg LMP2 #3. W grupie LMGT3 z ogromną przewagą nad dwoma maszynami Aston Martina prowadziło Corvette #33 zespołu TF Sport. Amerykańskim wozem jechał między innymi Keating, który dopiero teraz wrócił do WEC po długiej przerwie związanej z kontuzją łokcia po wypadku rowerowym. Krótka walka o miejsce szóste: Ferrari #51 nie ma czym bronić się przed Toyotą #7. Cadillac #101 kolekcjonuje kary: trzecie drive-through za przewinienie pod żółtymi flagami!
Osiem i pół godziny do końca: Buemi stracił na ostatnich okrążeniach cenny czas względem lidera, ale teraz ponownie się zbliża. Za chwilę zastąpi go Hartley, który dostanie nowe opony. De Vries w drugiej Toyocie walczył chwilowo z da Corsą w Alpine #35 o miejsce czwarte. Po kolejnych pit stopach za Toyotę #8 na miejsce trzecie spadło BMW #20. Do powrotu na tor szykował się pechowy Cadillac #38 ze stratą prawie czterdziestu okrążeń. Żółte flagi pod koniec szesnastej godziny: na barierkach po tańcu z krawężnikami zaparkowało LMP2 #14 zespołu TDS Racing, którym jechał słynący z maszynerii innej kategorii Estre. Do mechaników ponownie trafił Cadillac #38, który nie chciał już więcej współpracować i oficjalnie przypieczętował swoje DNF. W kolejnej godzinie wyścigu kłopotów Cadillaca #101 ciąg dalszy: tym razem błędy zbierające się w większą stratę cennych sekund. Na czele LMP2 po postoju rywali w samochodzie #30 jechały oba prototypy Inter Europol Competition.
W Cadillacu #12 dawały o sobie znać znajome problemy z hamulcami, ale na razie wszystko było pod kontrolą kierowców. Żółte flagi, slow zone: na granicy toru po serii podskoków zatrzymał się Genesis #17, który nie wytrzymał spotkania z wysokimi krawężnikami - połamane zawieszenie przedniej osi! W wyniku innych strategii na miejscu drugim znalazła się Toyota #8, którą atakowało BMW #20. Kara drive-through dla Cadillaca #12 za naruszenie procedur pod żółtymi flagami! Deletraz spada na miejsce trzecie, na prowadzenie na siedem godzin i kilka minut przed końcem wyścigu wraca Hartley w Toyocie #8 na mocno wyeksploatowanych softach, które trzymają się już czwarty stint. Miejsce drugie ze stratą niespełna jednej sekundy zajmuje BMW #20, za sterami van der Linde. Czwarta jest Toyota #7 przed dwoma Ferrari. Pierwszą dziesiątkę zamykają samochody Aston Martina, za którymi jadą swoim tempem dwa Peugeoty. U Cadillaca #101 na początku osiemnastej godziny wyścigu stabilnie: drive-through za przekroczenie prędkości pod żółtymi flagami.
Toyota #8 na kolejnym postoju przesiadła się na nowy zestaw opon medium, które odpowiadały rosnącej temperaturze powierzchni toru. Krótkie FCY: prace porządkowe tu i tam. Czołówka po serii postojów na sześć i pół godziny przed końcem: BMW #20, Cadillac #12 oraz dwie Toyoty, dwa Ferrari i dwa Alpine. Hartley skarży się na nierówne zmiany biegów, ale być może to tylko kwestia ustawień oprogramowania. Bez względu na takie drobnostki awansuje przed Cadillaca #12 na miejsce drugie. Na prowadzenie w grupie LMP2 wróciła Pin w samochodzie #30. Toyota #8 na kolejnym postoju wymagała małych napraw na przedniej osi, które wyglądały na... wymianę tarczy hamulcowej lub osłon? Małe przemodelowanie otoczenia na sześć godzin przed końcem: jedno z LMP2 tuż za zjazdem do pitów wyleciało tam, gdzie nie powinno, uszkodziło sobie przednie zawieszenie i zdjęło reklamę Motula. Grupę LMGT3 otwierały samochody Corvette, które miały aż czterdzieści sekund przewagi nad najbliższym rywalem.
Żółte flagi na początku dziewiętnastej godziny: po wyjściu z szykany na długiej prostej rozbiło się Porsche #91, które zajmowało miejsce czwarte w grupie LMGT3. Sekundę wcześniej samochód odmówił skręcenia w pożądanym kierunku. W tym roku w Le Mans wzięły udział tylko dwa samochody marki Porsche - była to ich najmniejsza liczba w historii. Na tor wracają trzy auta bezpieczeństwa. To okazja na szybkie pit stopy, szybką zmianę strategii i... kolejne prace nad przednią osią Toyoty #8. Kłopoty Ferrari #50: włoski prototyp zatrzymał się na poboczu i musiał zostać zepchnięty w bezpieczne miejsce. Załoga, która wygrała w Le Mans dwa lata temu, musiała pożegnać się z tegorocznym wyścigiem. Temperatura toru stale rosła, załogi Hypercarów mogły przystąpić do kalkulacji najlepszego momentu na zmianę ogumienia na mieszankę hard (po taką oponę sięgnęło już Ferrari #50). Do garażu zostało ściągnięte Alpine #36, które plasowało się w pierwszej dziesiątce. Prototyp miał problemy z przednim zawieszeniem. Po szybkiej wymianie uszkodzonego elementu wrócił na tor na miejscu dziesiątym.
Usunięcie rozbitego Porsche, naprawy barierek, porządkowanie toru i jazda gęsiego za samochodami bezpieczeństwa pochłonęły w sumie ponad sześćdziesiąt minut. Niecałe pięć godzin do końca wyścigu: zielone flagi! Nato w Cadillacu #12 ma jedno zadanie: odebranie prowadzenia BMW #20, którym ucieka Frijns. Niecałe dziewięć sekund traci do nich Toyota #7, tuż za którą podąża Toyota #8. Piąte miejsce zajmuje Ferrari #83, które od samego początku walczyło przede wszystkim z własnymi słabościami. Hypercary zamykają okrążenie numer 300. Kobayashi w Toyocie #7 stale zbliża się do pierwszej dwójki W grupie LMP2 za liderem gonią dwie maszyny Inter Europol Competition. Wśród LMGT3, które wykorzystują opony firmy Goodyear, o prowadzenie może być na razie spokojna załoga Corvette #33.
Na dublowaniach najwięcej wydaje się tracić Cadillac #12, do którego dojeżdża Toyota #7, która później również nie ma szczęścia podczas dublowania. BMW #20 podczas zjazdu na planowy postój blokuje koła i przelatuje przez żwirowe pobocze. Po postojach Toyota #7 spada za Toyotę #8, która zatrzymywała się jedno okrążenie wcześniej. Prowadzi Cadillac #12, czwarte jest BMW #20. Pierwsza czwórka mieści się w przedziale tylko około pięciu sekund! W międzyczasie do wyścigu po naprawach wrócił Mercedes-AMG #62, który zajmował ostatnie, pięćdziesiąte czwarte miejsce. Cztery godziny do końca: Hirakawa w Toyocie #8 jest tylko półtorej sekundy za Nato w Cadillacu #12, ale musi pilnować temperatury swojego ogumienia. W garażu od dłuższego czasu przebywa BMW #15, które traci do lidera czterdzieści pięć okrążeń, ale nie ma decyzji o wycofaniu samochodu z wyścigu.
Problemy BMW #20 na miejscu czwartym, które jest tuż przed postojem: wygląda na to, że jedno z kół wykazywało od jakiegoś czasu małe spadki ciśnienia. Po postojach pierwszej trójki Cadillac #12 ma ponad pięć sekund przewagi nad Toyotą #8. Po postojach LMP2 na prowadzenie wyszedł samochód #343 zespołu Inter Europol Competition. W grupie LMGT3 inicjatywę przejęły samochody Aston Martina wystawione przez The Heart of Racing, które opiekuje się również Hypercarami brytyjskiej marki i wpisuje się idealnie w nazewnictwo zaczerpnięte z nordyckiej mitologii (model Valkyrie, zespół Aston Martin THOR). Trzy i pół godziny do końca: Toyota #8, którą przejął Hartley, jest niecałą sekundę za liderem, po którego myśli układa się dublowanie samochodów wolniejszych klas, które w określonych częściach toru nie są wcale aż tak wyraźnie wolniejsze.
Żółte flagi, a po chwili FCY: pod barierkami zatrzymała się dymiąca z okolic przedniego lewego koła Oreca #30, która przez długi czas przewodziła grupie LMP2. Wygląda na to, że w samochodzie rozsypała się piasta i hamulce! Inter Europol Competition ma otwartą drogę do podwójnej wygranej: #343 zajmuje miejsce pierwsze, #43 miejsce drugie. Zielone flagi: Toyota #8 natychmiast przypuszcza atak na gorzej ustawionego Cadillaca #12 i przejmuje prowadzenie. Kilka minut później Cadillaca #12 wyprzedza również Toyota #7, która jedzie na mniej zużytych oponach. Na trzy opony hard i jedną medium przesiadło się do tego czasu Ferrari #51 na miejscu szóstym, na czterech hardach jechał Cadillac #101 na miejscu dziewiątym. Trzy godziny do końca: prowadzi Toyota #8 przed Toyotą #7, które oddalają się od Cadillaca #12. Do pierwszej dwójki LMP2 zbliża się stale Oreca #29 zespołu Forestier Racing by Panis.
Oba prototypy Inter Europol Competition zjechały na postój w tym samym momencie. Różne strategie rozdzieliły Toyoty, które kilka okrążeń wcześniej rozważały zespołową zagrywkę i zamianę pozycji, ale do tego nie doszło. Prowadzenie przejął de Vries w Toyocie #7. Toyota #8 po zmianie opon spadła za Cadillaca #12. Żółte flagi, a później FCY: poza granicami toru zaparkował Aston Martin #27 z drugiego miejsca LMGT3, u którego zawiodła skrzynia biegów! Między dwoma prototypami w poślizg wpadło BMW #32 klasy LMGT3, które o mało nie wpadło na Ferrari #51 z miejsca piątego. Incydenty i żółte flagi popsuły strategię Toyoty #7 oraz Cadillaca #12. Toyocie #7 po awaryjnym pit stopie i regularnym pit stopie bez zmiany kół udało się mimo wszystko utrzymać prowadzenie. Na miejsce drugie wskoczyło BMW #20 przed Toyotą #8. Na prowadzenie w grupie LMGT3 wróciło żółte Corvette #33.
Dwie godziny i kilka minut do końca: na postój zjeżdża pierwsza trójka, na prowadzeniu zostaje Cadillac #12, Toyotę #8 przejmuje Buemi, kierowca BMW #20 komunikuje trudności z hamowaniem. Piąty jest Kubica w Ferrari #83 w swoim czwartym stincie z rzędu. Na tym samym okrążeniu, co lider jedzie w sumie siedem Hypercarów. Po postoju Cadillac #12 spada na miejsce czwarte. Na dwie godziny przed końcem de Vries w Toyocie #7 prowadził z przewagą prawie siedemnastu sekund nad BMW #20, kolejne osiem sekund traciła Toyota #8. Wszystko było pod kontrolą japońskiej marki. De Vries utrzymywał duże prowadzenie, Buemi mozolnie skracał dystans do miejsca drugiego. W grupie LMP2 między samochody polskiego zespołu wbiła się Oreca #29. Po przebiciu opony i połamaniu zawieszenia pauzował Ford #88 zespołu Proton Competition, który po długich naprawach wrócił później na tor.
Dziewięćdziesiąt minut do końca: Toyota #7 prowadzi z przewagą prawie osiemnastu sekund, ale możliwe, że w samej końcówce będzie musiała walczyć o swoje. Kilka minut później: postoje pierwszej trójki, BMW #20 plasuje się teraz za dwiema Toyotami. Toyotę #7, która przed wjazdem do alei serwisowej ścięła tor i przeleciała przez żwir (w nagrodę ostrzeżenie, bez kar), na samą końcówkę przejął Kobayashi. Aston Martin #009 w opałach: tył z jednej strony siedzi niżej, niż powinien, miejscami sypią się iskry. Wygląda na to, że nie wytrzymało zawieszenie, pozostało ostrożnie dojechać do garażu. W grupie LMP2 pierwszą linię zajmowały samochody Inter Europol Competition, za którymi ponownie goniła Oreca #29. Po zespołowej zmianie pozycji na prowadzenie wyszła maszyna #43. Oreca #343 traci później miejsce drugie na rzecz maszyny #29, która bierze na celownik lidera!
Jedna godzina do końca. Niecałą sekundę za Toyotą #8 jest już BMW #20, które będzie bardzo trudno zatrzymać. Walka bok w bok, Buemi utrzymuje pozycję i kontroluje przewagę. Kobayashi w Toyocie #7 jest już ponad dwadzieścia dwie sekundy przed nimi. Z walki o podium nie można jeszcze wykluczyć Cadillaca #12. Czterdzieści siedem minut do końca: Frijns w BMW #20 awansuje na miejsce drugie. Kilka minut później: ostatni pit stop Toyoty #7, BMW #20 oraz Toyoty #8, która jako jedyna z tej trójki wymienia ogumienie. Trzydzieści pięć minut do końca: ostatni postój Cadillaca #12, który spada na miejsce czwarte ze stratą ponad ośmiu sekund do Toyoty #8. Pół godziny do końca: niektórym może robić się gorąco. Wygląda na to, że pierwsza trójka musi oszczędzać paliwo, czego nie można powiedzieć o Cadillacu #12, który ma znacznie większy zapas wirtualnej energii. Kobayashi na prowadzeniu odpuszcza gaz na długo przed hamowaniem do zakrętów. W samej końcówce w żadnej z klas nie było już niespodzianek.
Szóste 24-godzinne Le Mans pod rządami Hypercarów zakończyło się zwycięstwem zespołu Toyota Racing w samochodzie #7 w składzie Kamui Kobayashi, Mike Conway oraz Nyck de Vries! Była to szósta wygrana Toyoty w historii Le Mans i pierwsza przy tak wielkiej bezpośredniej konkurencji. Kobayashi i Conway wygrali po raz drugi w swojej karierze, de Vries po raz pierwszy. Po starcie z miejsca siedemnastego ustanowili nowy rekord. Dla prototypu TR010 Hybrid typu Le Mans Hypercar, który wszedł do akcji z początkiem sezonu 2026, była to druga wygrana w trzech pierwszych startach. Zwycięska załoga w ciągu dwudziestu czterech godzin, trzech minut i jednej sekundy przejechała 381 okrążeń, z których tylko 44 spędziła na pozycji lidera. Toyota #7 pojawiła się w trakcie wyścigu w pitach w sumie trzydzieści dwa razy, pierwszy raz już po trzydziestu dwóch minutach.
Na miejscu drugim ze stratą 10,9 sekundy wyścig ukończył zespół BMW M Team WRT w samochodzie #20 w składzie Frijns, Rast i van der Linde. Było to pierwsze podium BMW w Le Mans od 1999 roku i drugie w historii (dwadzieścia siedem lat temu wygrał prototyp BMW V12 LMR). Na miejscu trzecim ze stratą kolejnych 9,5 sekund zameldowała się Toyota #8 w składzie Buemi, Hartley i Hirakawa. Kolejne miejsca zajęły zespoły: Cadillac #12, Ferrari #51, Alpine #35, Ferrari #83, Aston Martin #009 (pierwszy zdublowany Hypercar), Cadillac #101, Alpine #36 oraz Peugeot #94. Genesis w swoim debiucie w Le Mans wylądował na miejscu trzynastym w generalce ze stratą dziewięciu okrążeń do zwycięzców. Najlepsze okrążenie wyścigu ustanowił Hirakawa w Toyocie #8: trzy minuty i 25,041 sekundy. Największe prędkości osiągnęły samochody Cadillaca oraz Ferrari: prawie 352 kilometry na godzinę.
W grupie LMP2 po raz kolejny w historii Le Mans zapisały się polskie zespoły Inter Europol Competition. Wyścig po raz drugi z rzędu wygrała załoga #43 w składzie Jakub Śmiechowski, Tom Dillmann i Nick Yelloly! Zwycięzcy przejechali 361 okrążeń, o sześć mniej, niż dwanaście miesięcy temu. Na miejscu drugim w LMP2 wyścig ze stratą jednego okrążenia ukończył drugi skład Inter Europol Competition w samochodzie #343: Garg, de Gerus i Muller. Podium zamknęła formacja Forestier Racing by Panis w samochodzie #29 w składzie Rousset, Masson i Gray. Było to czwarte Le Mans z rzędu z kierowcami Inter Europol Competition na podium LMP2 i trzecie, w którym triumfowała polska formacja (Śmiechowski wygrywał wcześniej w 2023 i 2025 roku)! Daje to do myślenia - czy zobaczymy polską formację w przyszłym roku albo za dwa lata w Hypercarach? W kategorii Pro-Am grupy LMP2 w wyścigu wygrał zespół Crowdstrike Racing by APR w samochodzie #4 w składzie Kurtz, Quinn i Heinrich, który wśród wszystkich LMP2 zajął miejsce siódme.
W najliczniejszej grupie LMGT3 po dość sensacyjną wygraną sięgnęła załoga TF Sport z Corvette #33, która startowała z miejsca... siedemnastego w swojej klasie! Samochód poprowadzili Ben Keating, Jonny Edgar i Nicky Catsburg. Dla Keatinga była to już trzecia klasowa wygrana w Le Mans (dwie wcześniejsze padły w erze GTE), dla Catsburga druga. Drugie miejsce ze stratą jednego okrążenia zajął Lexus #78 zespołu Akkodis ASP Team w składzie van Rompuy, David i Hawksworth. Podium zamknął Aston Martin #23 w barwach Heart of Racing Team w składzie Newell (syn jednego z założycieli zespołu, który stoi również za gigantem rynku gier komputerowych Valve Corporation), Barrichello (syn byłego kierowcy Formuły 1) oraz Adam. Do mety nie dojechało aż osiem samochodów w grupie LMGT3, cztery w grupie Hypercar i tylko jeden w grupie LMP2.
Kobayashi, Conway i de Vries po wygraniu Le Mans awansowali na miejsce pierwsze w klasyfikacji generalnej kierowców przed zawodników BMW. Toyota wskoczyła na pozycję lidera klasyfikacji generalnej konstruktorów przed BMW i Ferrari. W grupie LMGT3 prowadzenie w generalkach przejęli Edgar i Catsburg oraz TF Sport. Keating po swoim pierwszym występie w tym roku wskoczył od razu na miejsce drugie klasyfikacji generalnej (Le Mans jako najdłuższy wyścig sezonu punktowane jest odpowiednio wysoko). W tegorocznym kalendarzu długodystansowych mistrzostw świata zostało jeszcze pięć pozycji. Najbliższą z nich jest 6-godzinny wyścig w Sao Paulo w Brazylii, który zaplanowano na dwunasty lipca.
Źródło/zdjęcia: fiawec.com, lemans.org, Toyota 24 godziny Le Mans na forumWorld Endurance Championship na forumToyota TR010 Hybrid - prezentacjaBMW M Hybrid V8 - prezentacjaSubskrybuj kanał RSS aktualnościSkomentuj na forum


















